RSS
piątek, 25 lutego 2011
Życie toczy się

To nie tak, że nic się nie dzieje, więc nie piszę.

Fakt, że siedzę sobie tu w tej swojej sielance jeżdżąc w zasadzie wyłącznie na badania i spotkania ze znajomymi i ich z psiakami, ale tez mamy swoje "przygody".

2 spacery pod rząd to już dla mnie za duzy wysiłek, a ponieważ jest tu tak pusto mogę zabierać 3 psy na raz. Wycieczka nie jest daleka- łąka przed oknem, a na niej rózne zabawy. Lola biega z linką, ale bez kagańca, też się bawi. Hip szaleje jak ma Lolę i piłkę- ucieka zatacza koła, niestety ekscytując się przy tym trochę za mocno. 2 spcery świetnie nam się udały. Wzięłam gwizdek i super smaczki i w zasadzie co chwila ćwiczylismy gwizdek. Efekt był taki, że Neptun przestał ode mnie odchodzić :), Hip też mniej zajączkował, a Lola nie wypatrywała niczego. Nie zawsze się tak ładnie udaje. Zmora to pojawiający się gdzieś ludzie np z sankami, czy na nartach których Hip w szale nagle zauważa i wyskakuje ze szczekiem. Potwornie mnie to irytuje, bo raz przejda obok nas i luz, a raz wyskoczy jak do smoka wawelskiego. To jest najpoważniejsza wada Hipa poza niedojrzałością z którą się to łączy. Jakby dobiegł, to by się przywitał, ale dobiegać musi zjeżony i ze szczekiem. Wstyd i obciach.  To nam niestety znowu cofnie wspólne spacery, bo dwóch psów z linkami i tak nie ogarnę, a Hip musi wrócic na linkę :(. Przyznam, że jest chyba najbardziej zróżnicowanym psem, po którym nigdy nie wiadomo czego się spodziewać (poza tym, że nie umie się obronić i używać zębów w komunikacji agresywnej). W domu rozluźniony, senny, przytulasty- na zawnątrz pobudzony, biegający jak zając w ruji, podekscytowany do wszystkiego.

A z Lolą też nie najlepiej. Gdy była na podwójnej dawce bioxetinu była strasznie osowiała, jakby nieobecna, nie chciała jeść, za to często się kładła na środku podłogi i trzęsła. Nie czekając na awarię (nie jedząca trzy dni Lola staje się baaardzo reaktywna w obecności jedzenia, nawet jeśli sama nie zamierza go jeść!) zmniejszyłam dawkę. Prawie udało nam się wrócić do posiłków podzielonych na dwa (w sensie normalny i węgle) i gryzaków (zaczęła znów jeść konga zamiast go pilnować) i wtedy weszła w swoją "fazę oczyszczania". Czyli zaczyna wylizywać podłogę, żżerać wszytkie paprochy, na spacerze trawę i patyki, a potem żyga. CIężko ją nawet odciąć od tych żródeł, bo wtedy pokątnie w nocy żuje kocyk i zjada go. Od kilku dni wymiotuje kocykiem. Poza tym staram się ja karmić głównie ryżem z rosołem, żeby jakoś złagodzić to jelitom i chyba w tego wychodzi. Cóż za pewne ktoś by powiedział, ze powinnam z nią iść do weta. Może i tak. Przeraża mnie jednak to, że chyba straciłam całą wiarę w weterynarzy. Tyle razy z nią jeździłam z takimi rzeczami do róznych wetów i zawsze słyszę, że mam przeczekać, że ma wrażliwe jelita po wgłobieniu, żeby jej dawać ryż. Albo gorzej - patrzą na mnie jak na wariatkę, że czego ja chcę do psa, dając jej zastrzyk z witamin dla uspokojenia mnie i zainkasowania pieniędzy. Paranoja. Straciłam wiarę w weterynarzy :(

17:36, uwaga.agawu
Link Komentarze (3) »
środa, 02 lutego 2011
Krokusowy raj

Przeprowadzeni,

nie mam na top czasu, ale nie powstrzymam się i opiszę co i jak.

Psiaki zamiast upychać się po kątach mają swoją przestrzeń - 2 klateczki, 2 posłanka, psiowy regał itp. Są w raju. Na razie cały czas się kręcimy, jeżdzimy, rozpakowujemy, a oni od pierwszego dnia zachowują się jakby zawsze tu mieszkali. Rozstawienie klateczek i reszta codziennych rytuałów ukoiły ich nerwy, tylko Lola przez 2 dni poszczekiwała co i raz na jakieś "duchy".

Mają swoją przestrzeń, mogą robić sobie "spacerki i wędrówki" za nami po mieszkaniu, ale głownie chrapią na posłaniach. Mogą się też tłuc i przeciągać zabawkami, które im daję. Co cudowne Lola już nie musi każdej zabrać czy tłuc się ciągle. Często  chłopaki obgryzają sobnie pyski leżąc na bokach na ziemi, a Larwa kładzie się z dala od nich, na podłodze przypadkowo ogrzewanej rurą idącą do kaloryfera. Jesli jest spięta- zabiera swojego gryzaka czy zabawkę i idzie do drugiego pokoju, chowa się przed nimi, by nie było awantury :).

Jeszcze nie zaczęłam ćwiczyć czy robić czegoś specjalnego z psami, na razie sobie osiadają- poznajemy okoliczne krzaki, węszymy, tropimy z chłopakami. Wychodze z klatki, za furtką od budynku łąka na której nie widziałam jeszcze psa (właściciele chodzą w większości z psami na automatach po chodniku wzgłuż drogi- coś czego nie zrozumiem skoro tu tyle fajnych krzaków!). 100m dalej las. Hip biega jak zając po krzakach, ale cały czas z piłką w pysku - dzięki czemu ma jak rozładować swoje "zdziwienie", gdyby nagle w pustej okolicy pojawiła się osoba czy pies. Nep szaleje tarzając się w śniegu. Nawet nie szuka śmieci i kup, bo ich tu nie ma (przynajmniej póki jest snieg : )!!

Wczoraj Lola była już na spacerku bez smyczy, hasała sobie po krzaczkach - tak tu pusto i dobra widocznośc na wiele metrów! Dziś rano zaś biegała na lince bez kagańca- bawiłyśmy się w tropienie - ona chyba jedna z wszystkich psów NAPRAWDĘ tropi z nosem przy ziemi nawet jak widziała gdzie szłam. Hip zawsze biegnie na oślep, byleby pobić rekord guinessa w szybkości, Nep albo nie węszy, albo zbacza w poszukiwaniu czegoś, co by się dało zjeść. A Lola metodycznie z nosem przy ziemi dociera wprost po ślacach do celu!

Codziennie każdy dostaje konga z karmą itd, a po spacerze gryzaka- kurzą łapkę, ucho, penisa lub kostkę. 2h po wzykłym posiłku zamiast ryżu dostają bułeczkę (wszyscy, nie tylko Lola, a co..) Tylko księżniczka Lolita nie chce chrupać suchej bułki więc trzeba jej rozmaczać. Do tego olej lniany (omega3), bioxetin i b6. Dzięki Oli, która jest weterynarzem i współpracuje z Piotrkiem na szkoleniach pon-wt w Dogadajcie się- okazało się, ze Pani weterynarz nam kiedyś przepisała baardzo małą dawkę bioxetinu- więc teraz Lola będzie na podwójnej. 2mg na kg masy ciała to podobno dawka minimalna, od której powinno się zaczynać! To bardzo radosna wiadomość, bowiem oznacza iż możemy mieć jeszcze większy efekt niż kiedyś!

Generalnie psi raj, czujemy się wszyscy jak na urlopie, psy chyba tez, tylko Grześ załatwia tysiące spraw. Fakt nie mieszkania w środku miasta jest tak cudownie kojący, że niezależnie od tego jak zasuwam w domu, sprzątam i rozpakowuję-  czuję się jak na wakacjach.  Raj poprostu : ) i wcale nie taka stara ta miłosna : D

15:39, uwaga.agawu
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 17 stycznia 2011
Mój komentarz do seminarium

Pozwolę sobie od razu odpowiedzieć z mojego punktu widzenia na wątpliwości wielu osób, które słyszałam odnośnie seminarium, np, że nie wiedziały psów naprawdę bardzo agresywnych. Odpowiedź wydaje mi się wręcz oczywista, z założenia. Po pierwsze test jest zrobiony tak, by nikomu nic się nie stało, a dopóki krew się nie leje, czy ktoś nie wpada w panikę nam wydaje się, że to pikuś. Więcej „gorszych psów” było na seminarium o testowaniu pitbulli, ponieważ … nie było to seminarium o rehabilitacji. Z powodów oczywistych psy bardzo agresywne nie zostają zakwalifikowane do rehabilitacji lub ich rehabilitacja przebiega wolniej z racji wielu utrudnień (np. właściciele oddają psa do schroniska po teście, jak widzieliśmy na przykładzie suki mix cane-pitbull-cośtam). Takich więc psów Aleksa nie pokazywała, bo być może zajęłyby całe 2 dni.. A po ostatnie- w zasadzie każda psia agresja wydaje się „do zniesienia” i nie taka straszna, dopóki oglądamy to w bezpiecznych warunkach, odpowiednio zaaranżowanych, na filmiku i to nie jest nasz pies, ani pies, z którym musimy pracować oko w oko : ). Przygotowanie, wiedza, doświadczenie i styl pracy Alexy i tak znajduje się lata świetlne od przeciętnego polskiego poziomu, dlatego chyba lepiej, że dostajemy wiedzę odnoszącą się bardziej do tego, co leży w zakresie naszych możliwości. A co z tym, że ktoś powie, iż trafiamy na dużo gorsze psy? Po pierwsze trafiamy na nie w warunkach zmiennych i niezaaranżowanych aż tak dokładnie, co zwiększa ryzyko wystąpienia agresji. Po drugie być może skoro nie mamy dość dobrych warunków (fizycznie, doświadczeniem, wiedzą itp.) powinniśmy się liczyć z tym, że nasze działanie nie jest skazane w pewnym stopniu na niepowodzenia lub duuużo dłuższy czas do uzyskania efektu.

Innym przykładowym bardzo często pojawiającym się pytaniem na seminariach, które zawsze zajmuje czas prowadzącego i nasz jest, "a co jeśli mój pies lub ja...(nie mam ogrodu, mieszka w bloku, nie mam ogrodzonego terenu, nie mam hali do pracy, nie mogę puścić psa do innych, bo..)". Odpowiedź jest zawsze nadzwyczaj prosta - "nie możesz realizować planu dokładnie takiego jak ja". Czy możesz próbować dążyć do tego? Tak, wychodzisz z psem tylko, by załatwił potrzeby! Czy możesz działać inaczej, po swojemu? Oczywiście, że tak! Alexa pięknie dopowiedziała na kolejne takie pytanie:

Masz swój sposób, robisz coś w pewnych warunkach, masz swoje warunki i ok! To nie znaczy jednak, ze nie ma innych sposobów, że nie ma lepszych strategii. Też nie raz kiedyś stosowałam to co Ty, ale teraz lepiej mi się sprawdza co innego i o tym Wam mówię. Poznaj inne strategie i sposoby, nie musisz tego robić!

To oczywiste, że jeśli nie mamy warunków/wiedzy/doświadczenia to nie zastosujemy pewnych sposobów. W moim życiu prywatnym z Lolą nie przeskoczę wyskakujących zza krzaka psów bez właścicieli sprawiających, że cofam się o krok czy sto. Ale co to kogo obchodzina seminarium?! Jak to się ma do wykładu Akexy o jej sposobie pracy w zaaranżowanym środowisku? Nijak! To dwie odrębne pary kaloszy. Pytanie tylko czy chcemy brać przykład z prelegenta i dążyć do uzyskania takich warunków, efektów itp czy uważamy to za bezsensowne i nic z tego nie wyniesiemy.

Można dążyć do poprawy warunków pracy z psami, do uzyskania najlepszych efektów nie tylko bez potrzeby stosowania awersji (co dawno temu odkryliśmy, a i tak są tacy, co mówią, że się nie da "bo jak ja mojego psa wsadzę na orbitę emocjonalną rękawem w IPO to nie da się go inaczej odczepić niż prądem), ale też bez potrzeby stosowania fizycznych ograniczeń i barier jak kantarki, kagańce, smycze itp. Bardzo bym chciała, żebyśmy to mogli, chcieli i umieli robić w ten sposób, dlatego czerpiemy ze wzorów, bierzemy przykład i dążymy do jak najwyższego poziomu!

Ahoj!

Relacja i dodatki by me-

Agnieszka Kaniewska


21:54, uwaga.agawu
Link Komentarze (1) »
Rehabilitacja psów agresywnych. Alexa Capra cz.3

3. REHABILITACJA PSÓW AGRESYWNYCH

Celem jest dobro psa, bo on nie ponosi żadnej odpowiedzialności za to gdzie i jak mieszka

Sposób:

  • CZAS RELAKSU

Obniżenie poziomu stresu w organizmie przed ograniczenie na 2 tyg do minimum wszelkich sytuacji stresujących – możliwe zero bodźców, spacerów, dotyku, szkolenia itp. Wolno w tym czasie zwracać uwagę na psa, gdy się przymila, ale szybko kończyć tą interakcję póki pies jest nami zainteresowany. Alexa wielokrotnie podkreślała, że nie ma to jednak nic wspólnego z żadną dominacją i należy to jasno przekazać właścicielom! Jest to tylko redukcja czynników stresogennych powodująca obniżenie produkcji hormonów stresu. Jak urlop, na którym pies ma się nauczyć nic nie robić.

  • JEDZENIE

Tego Aleksa nie opisała dokładnie, ale zarówno jedzenie wywołujące jakiekolwiek alergie, jak i jedzenie z udziałem kukurydzy (która zwiera niewiele tryptofanu i może stanowić ryzyko dla zwierząt wrażliwych na niską produkcję serotoniny) – wyklucza psa z pracy. Jesteśmy tym, co jemy, bez odpowiedniej diety nie ma co zaczynać rehabilitacji.

  • STYMULACJA UMYSŁOWA
  • Praca za jedzenie,
  • Zabawki typu buster cube, Kong, kula smakula
  • Odwiedzanie nowych miejsc ( mogli byśmy powiedzieć Turidowe wzbogacone środowisko)
  • Kliker i kształtowanie
  • Oraz o ile to możliwe:
  • Czas luźnych zabaw
  • Spotkania socjalizacyjne z innymi psami

  • ĆWICZENIA

„Zmęczony pies to zadowolony pies” – tak!, o ile ma on wtedy podwyższony, a nie obniżony próg reakcji! Jeśli pies dyszy, ledwo zipie i nie może zasnąć- znaczy, ze to zmęczeni nie było dla niego zadowalające tylko przemęczające.

Zamiast biegać w te i nazad lepiej, by pies się koncentrował na swoim ciele, używał mózgu, myślał np. uczył się…

Zachowań wyuczonych w spokojnych i bezpiecznych warunkach pies może używać by poczuć się bezpiecznie i spokojnie w warunkach stresowych! (np. ukształtowane przez nas komendy, które pies bardzo lubi, jak dostawianie się do nogi mogą pomóc mu inaczej zareagować w sytuacji stresu).

Pływanie o doskonała aktywność.

Alexa nie wzmacnia (nie nagradza) zachowań, które mówią o stanie emocjonalnym!

Nie uczy też psów skupienia na przewodniku, patrzenia mu w oczy. Często bowiem psy przez to uczą się używać patrzenia grożącego, by uzyskać efekt. Nauka skupienia w obecności innego psa nie rozwiązuje problemu psa. Jeśli nasz pies jest agresywny wobec innych i uczymy go patrzenia na nas, gdy idzie inny pies, to nie zmienia fakt, że nasz nadal jest agresywny. Nie uczy się radzić sobie z ta sytuacją, nawiązywać relacji, wybierać. Alexa jasno rozróżnia uczenie skupienia na nas smaczkami w takich warunkach od wzmacniania reakcji spontanicznych psa. Ja to rozumiem tak, że proszenie psa o spojrzenia i nagradzanie tego jedzeniem nie jest ok., bo to wabienie jedzeniem w sytuacji, gdy dla psa problemem jest relacja socjalna, ale pochwalenie psa, czy nagrodzenie go tym, czego potrzebuje socjalnie (np. odejściem od drugiego psa czy pochwałą) za to, że sam wybrał patrzenie na nas to zupełnie coś innego. Pamiętajmy tez, że pies spojrzeniem może mówić wiele rzeczy- może np. pytać nas „czy jesteś pewny, że musimy tam iść między te potwory??!!”, może prosić nas prosząc o wsparcie „zrób coś, zatrzymaj go, bo ja nie chce musieć sobie z tym radzić”, itd, a ślepe zadawanie za to ciągle smaków jest ignorowaniem jego potrzeb.

  • BEZPIECZEŃSTWO

W trakcie rehabilitacji niezwykle ważne jest bezpieczeństwo ludzi, zwłaszcza dzieci. Należy pamiętać o tym, że większość zachowań agresywnych ma miejsce w domu, a pies z koleji w domu powinien czuć się bezpiecznie. Celem programu jest uzyskanie informacji od psa i przekazanie jej właścicielom, co mogą zrobić, by pies czuł się bezpiecznie. Pies czuje się bezpiecznie, gdy może przewiedzieć rezultaty sytuacji (z osobami stabilnymi emocjonalnie i również, gdy jest wiele rytuałów, które mu mówią, co nastąpi zaraz)- ma kontrolę. Na smyczy psy często nie mają kontroli- są zależnie od nas, od tego gdzie pójdziemy, co zrobimy, a my bardziej kontrolujemy psy. Agresja może być jedną ze strategii pomagających psu kontrolować sytuację.

Rehabilitacja w wykonaniu Alexy to przede wszystkim nastawienie na KOMUNIKACJĘ psa z nami. Dokładna wiedza dotycząca całego etogramu zachowań psów pozwala jej odczytać intencje psa już w bardzo krótkim czasie. Ale takie doświadczenie uzyskała przez mozolne wielokrotne oglądanie filmów z psami, opisywanie każdego drobnego zachowania, jego częstotliwości, następowania po innych zachowaniach itp. Filmiki, które zajmowały po 20 sekund opisywane były na 10 stronach A4, by zaznaczyć i móc przeanalizować naukowo każdy szczegół zachowania psa. To jest podejście naukowca!

Odpowiednio dobierane przez nią psy do kontaktu wspierają proces znajdowania przez „agresora” nowych strategii radzenia sobie z trudnymi sytuacjami. Może to być danie mu zadania (np. wprowadzenia szczeniaka, którym ten pies akurat postanowi się „zaopiekować”; wprowadzenie psa o podobnym temperamencie i ruchliwości i wiele innych taktyk). Rozwiązaniem wcale nie jest zawsze „znaleźć” psa silniejszego, by „dał tamtemu szkołę”, bo takie działanie może tylko nasilić problem. Wiedza, doświadczenie, umiejętność obserwacji i przewidywania Alexy w tych kwestiach są ogromne, choć sama nie ukrywa, że wiele razu uczyła się na błędach i nadal je popełnia.


21:16, uwaga.agawu
Link Dodaj komentarz »
Rehabilitacja psów agresywnych. Alexa Capra cz.2

2. Testowanie psów

Alexa zajęła się psami agresywnymi niemalże przez przypadek. Wszystko zaczęło się od testu dla psów po walkach, który poproszoną ją by przeprowadziła. Musiała stworzyć test bezpieczny dla współpracowników i wolontariszy, by każdego psa można było w ten sposób sprawdzić, a jednocześnie pozwalający na obejrzenie czy i jak wyglądają zachowania agresywne danego psa. Ten test miał dawać „glejt” pitbullom po walkach, czy nadają się do adopcji, czy nie. Trzeba, więc było stworzyć taki układ, który pozwoliłby w sposób naukowy ocenić sprawiedliwie każdego psa, bo zarówno puszczenie do ludzi psa bardzo niebezpiecznego jak i zakwalifikowanie do drugiej grupy psa rokującego byłaby poniekąd wyrokiem śmierci lub kalectwa dla określonych ludzi lub psa.

Aby test był relatywny Alexa przetestowała również wg tych samych zasad grupę psów schroniskowych, nie pitbulli oraz grupę psów rodzinnych, czyli mających domy. Oczywiście robiąc ten test mogła się spodziewać, iż zgłoszą się do niej ludzie mający problem z psem i tak też się stało. Niedługo po programie dla pitbulli zaczęła testowanie i planową pracę z rehabilitacją psów agresywnych.

Kwestionariusz uzupełniany przez właścicieli jest wstępem do testów, ale Aleksa zawsze podkreśla, że nie opiera się na nim bardzo mocno, bowiem ludziom zdarza się rozmijać z prawdą, a psy zawsze mówią prawdę o sobie.

Pierwsza część testu z udziałem właściciela wygląda tak:

  1. -Podejście obcej osoby do psa, 2 razy zatrzymanie po drodze na 5 sek, podejście na odległość 1 m od psa, stanięcie bokiem i przemawianie w miły sposób
  2. -Podejście i  trzykrotne pogłaskanie psa przez pomocnika sztuczną ręką
  3. -Podejście pomocnika z lalką udającą idące dziecko (pies nie jest zmuszany do kontaktu z lalką)
  4. -Podanie psu miski z jedzeniem, a następnie 3 krotne pogłaskanie psa sztuczną ręką, 3krotne dotknięcie sztuczną ręką brzegu miski oraz 3 krotna próba odsunięcia sztuczną ręką głowy psa od miski poprzez nacisk na bok głowy- końcówki warg. Wszystko to wykonane przez pomocnika
  5. -To samo co w punkcie wyżej tylko wykonane przez właściciela
  6. -Sprawdzanie – odglądanie zębów przez właściciela
  7. -Wejście innego psa tej samej płci do pomieszczenia, stanie 30 sekund naprzeciw psa, wykonanie przez pomocnika z psem 3 kroków do przodu, w miarę możliwości interakcja nos w nos.
  8. -Przejście na smyczy 20m z właścicielem
  9. -+ Ew. - właściciel staje z psem na smyczy na 30 sek w miejscu)

Druga część, do której zakwalifikowywane były tylko niektóre psy to była bezpośrednia interakcja z innymi psami na jednym z 2 placów o wymiarach ok. 55x50m.

Wobec niektóre psów Aleksa stosuje fizyczne uniemożliwienie- bramę, smycz, lub kaganiec. Zachowanie agresywne „za płotem” ma na celu dowiedzenia się więcej o psie, nie znaczy to, ze Aleksa go nie wpuści do psów. Kaganiec zakłada z racji bezpieczeństwa, bo „lepiej go założyć niepotrzebnie niż żałować, że się nie założyło”, ale jeśli to możliwe jest jak najszybciej zdejmowany. Zarówno kaganiec, jak smycz czy płot mogą wpłynąć na zachowani zarówno zahamowując je, jak i nasilając (frustracja). Właściciele zawsze są z psami na placu, zwykle mają stać w miejscu, w różnych odległościach, nie mogą mieć ze sobą jedzenia.

Spotkania są filmowane, z filmu wykrajane jest zachowanie agresywne dzielone na 3 części

EPIZOD AGRESJI:

1. faza przed zachowaniem agresywnym

2. faza agresji

3. faza po agresji

i analizowane pod różnymi względami, ze zwróceniem uwagi na ofiarę.

Czy pojawiają się wygnały przed atakiem?

Czy są zachowania ofiary wywołujące atak?

Czy pies atakował wcześniej ludzi/psy..?

Jakie są istotne zachowania psów na placu mówiące o ich samopoczuciu i stresie:

  • -średnia odległość od grupy społecznej
  • - czas w bliskiej odległości od właściciela
  • - czas, jaki spędza w interakcjach
  • - używanie dostępnej przestrzeni (stanie przy bramie jako sygnał chęci wyjścia)
  • - zachowania zastępcze (przemieszczanie się, bieganie, gonienie myszy, picie itp.)
  • -aktywność
  • -skakanie na ludzi
  • -bieganie bez celu

Tu Alexa podawała statystyki swoich obserwacji, z czego wymienię tylko kilka. Badała ona 110suk i 80 psów, 49 różnych ras FCI i kundle. W sumie nakręciła ponad 200 spotkań grup psów, od 2 do 25 psów w grupie, głównie grupy 2-4 psów (60%) i 5-7 (24%).

W trakcie spotkania każde zachowanie badanego psa jest opisywane, mogą to być zachowania z grup:

  • Agresywne
  • Lękowe
  • Stresowe
  • Socjalne
  • Interakcja z właścicielem

Jak dobierano psy do kontaktu? Z jednej strony tak, by pewne zachowanie zaobserwować, z drugiej tak, by pies miał szansę znaleźć inną taktykę i zakończyć to spotkanie mniej zestresowany! Można dobrać psa tej samej lub innej płci, większego lub mniejszego, silniejszego lub słabszego psychicznie, o innym lub takim samym temperamencie.

Było w tym 127 epizodów agresji, w których wyróżniono ofiarę i agresora. Agresorzy zostali podzieleni na defensywnych (broniących się przed…) i ofensywnych. Agresorem był ten pies, który pierwszy podjął próbę ugryzienia.

Agresję podzielono na poziomy:

  • 1. grożenie
  • 2. zahamowane gryzienie
  • 3.ugruzienie bez urazu
  • 4. ugryzienie z szarpaniem i urazem

Statystycznie psy i suki agresorzy wykazywały agresję na tym samym poziomie.

Ofiary wykazują dużo niższy poziom agresji niż napastnicy – nigdy nie był on wyższy niż poziom agresji napastnika.

Zachowania agresywne psów w kolejnych spotkaniach nie nasilały się ani częstotliwością ani mocą.

A. FAZA PRZEZ AGRESJĄ

Najczęstsze zachowania agresorów defensywnych:

  • -zwiększanie dystansu, ucieczka
  • - uszy w tył
  • - zachowania świadczące o lęku, strachu (skulony grzbiet, podwinięty ogon, kuleni się, szukanie wsparcia właściciela)

Ofensywnych:

  • - podchodzenie do psa
  • - wąchanie
  • - machanie ogonem
  • - ustawienie frontalne
  • - unoszeni fafli
  • - jeżenie sierści
  • -!podążanie za…
  • ! wyprostowana postawa, ogon wysoko

Profil ofiary ofensywnego agresora jest  inny niż defensywnego

Najczęstsze zachowania defensywnego agresora:

  • podejście od tyłu
  • obwąchiwanie
  • machanie ogonem

Najczęstsze zachowania ofensywnego agresora:

zachowania stresowe

W pewnym momencie zdaje się Aleksa przeszła do zachowań w fazie ataku, ale nie zanotowałam dobrze, kiedy więc podaje ogólnie.

Inne zachowania charakterystyczne:

Dla agresorów- otwieranie psyka, odsłanianie zębów

Dla defensywnych – kładzenie uszu to tyłu

Dla ofensywnych – atak z boku, warczenie i szczek, gryzienie, przemieszczanie przez szeroko rozstawione łapy (pow-wow – jak zaproszenie do zabawy, ale łapy szeroko)

Ofiary ofensywnych agresorów zaś najczęściej otwierają pysk i kłapią przed napastnikiem.

C. FAZA PO AGRESJI

Agresorzy dążą do zwiększenia dystansu lub się zatrzymują, nie ma pokazania siły, stawania nad ofiarą, przytrzymywania.

Defensywni agresorzy szukają wsparcia.

Ofiary zwiększają dystans.

Na co zwracano uwagę:

  • - NA 1 REAKCJĘ PSA!!!! (pies może być agresywny i pokazać to w pierwszej sekundzie, ale jeśli zobaczy, ze drugi jest silniejszy- zahamuje swoją reakcję)
  • -SIŁĘ PSA
  • STYL INTERACJI/STATEGIĘ
  • STRATEGIĘ RADZENIA SOBIE ZE STRESEM/REDUKCJI GO
  • INTERAKCJE Z WŁAŚCIELEM
  • UŻYWANIE PRZESTRZENI
  • REAKCJE NA KONTROLĘ SPOŁECZNĄ.

Alexa zwraca szczególną uwagę na pewne konkretne rzeczy- pierwszy krok psa (to, ze potem się cofnie może nie mieć znaczenia), co robi po odejściu zagrożenia (niektóre psy po odejściu stresora znów stają frontalnie, są silne, bo strach może zahamować reakcje nawet bardzo silnego psa). Inna rzecz to sposób i szybkość przechodzenia do pozycji frontalnej.

Ogólny opis psa musi zwierać ocenę:

  • stanu fizycznego psa (czy go nic nie boli, czy nie jest chory)
  • stanu fizjologicznego (czy nie ma zaburzonego wydzielania jakichś hormonów, np. ma bardzo wysoki poziom dopaminy)
  • stanu emocjonalnego psa
  • osobowości psa
  • doświadczeń całego życia psa

CZYNNIKÓW ZEWNĘTRZNYCH CZYLI:

  • relacji psa i właściciela
  • środowiska społecznego psa (innych psów i ludzi, które spotyka)
  • warunków bytowych
  • żywienia
  • opieki medycznej
Rehabilitacja psów agresywnych. Alexa Capra cz.1
Seminarium zorganizowane przez Fundacją Psia Wachta odbyło się w dniach 15-16 stycznia 2010. Innych uczestników zachęcam do uzupełniania mojej relacji komentarzami itp, ponieważ na pewno każdy z nas zapamiętał coś innego, a razem możemy zebrać tą wiedzę w całość. Dla nie będących na semi muszę jednak zaznaczyć, iż jedną z najistotniejszy części seminarium były fimiki z psami, które Alexa opisywała i tłumaczyła, a tego ni jak nie przekaże żadna relacja. Spragnionych tej wiedzy pozostaje mi zaprosić na kolejne seminarium z Alexą.
środa, 12 stycznia 2011
Spryciarze...labradorowcy

Ostatnio wyłapujemy u Neptuna jedno śmieszne zachowanie, które nam się spodobało- mianowicie siedzi on i gapi się na nas, zwykle rano np w trakcie posiłków czy jak siedzimy przy stole, ale to jest nieważne...i w pewnym momencie zaczyna się przeciągać na siedząco wyciągając głowę i całe ciało pionowo w górę. Wygląda wtedy jak przeciągający się pingwinek, więc zaczełam podkładać komendę "jak robi pingwiinek". Zaraz po tym wstaje i idę do pojemika z jedzeniem, a skoro już wstałam (wieloryby nie tak często wstają : )  i tam zaglądam to każdy dostaje swoją porcję jedzonka. Zwykle kubaski karmy wysypuje psiakom przed nos w miejsce gdzie leżały/siedziały czyli zazwyczaj na lub przed posłanko. Loli zaleznie od humoru w dalszej części pokoju lub w drugim pokoju. Hip przez bardzo długi czas miał problem z wierceniem i notorycznym kręceniem się po domu i od dłuższego czasu dawałam mu jedzenie na posłaniu, za to, ze się w ogóle kładł i tam leżał. Teraz już nie ma z tym problemu- większość dnia spędza śpiąc w posłankach, a jak widzi, ze niosę kubek karmy lub idę do pojemników- biegnie na posłanko i czeka. ALe nie o to chodzi. ..

Otóż wczoraj rano, gdy Nep wyciągnął głowę w pingwinka- nie zdążyłam nic powiedzieć, a drzemający niby Hipek jak z wyrzutni rzucił się przez cały pokój ku posłaniu najbliżej pojemników... :) Ten to ma kojarzenie jak chce....Żeby tak na codzień jarzył...

23:09, uwaga.agawu
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 11 stycznia 2011
Lola i dźwięki dziecka

Posłuchałam rad mądrych ludzi i puściłam psom z głośników dźwięki dziecka. Miałam pomysł skarmiać psy leżące na posłaniach w momencie puszczania dźwięków płaczu dziecka, ale zobaczyłam reakcje i uznałam to za niekonieczne :) Oto reakcja Loli... Chyba bardziej ją rozpraszał sam aparat :).

http://www.youtube.com/watch?v=rzMezJWGi6o

A dla- dzieciorobów - przykładowe linki do płaczu dziecka:) :

http://www.youtube.com/watch?v=HyUbqken6Fw


19:34, uwaga.agawu
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 09 stycznia 2011
A jednak może się zdarzyć...

Wczoraj wróciłam do domu, Grześ był w domu. Przywitała mnie cisza. Okazało się, ze po piknięciu Grześ zaprosił Lolę do klateczki, a potem poszedł po nagrody, bo niestety nie miał nic pod ręką. Lola poszła tam i pozostała w otwartej klateczce siedząc cicho do czasu gdy pokonałam 4 piętra i zajrzałam do niej równoczesnie z Grzesiem przynoszącym nagrody. Była cicho i czekała tam, choć czasu przecież jeszcze nie zrobiliśmy :). Taki miły wybryk Zgredka

12:22, uwaga.agawu
Link Dodaj komentarz »
piątek, 07 stycznia 2011
Lola i dzwonek

Wierzcie lub nie w życiu wielu terenerów i na każdym etapie są takie przeszkody szkoleniowe, które z jakichś powodów wydają się niewyobrażalne do przeskoczenia. Czy to z powodu lenistwa ("aaa w zasadzie, zawsze tak miał, więc niech już zostanie"), czy braku wiary we własne siły, czy jakiegokolwiek innego powodu.

W przypadku Loli i mnie zostały jeszcz dwie główne takie rzeczy- szczekanie na dzwonek/domofon/pukanie oraz bronienie zasobów. W przypadku bronienia sprawa opiera się w zasadzie na lenistwie- mamy tak ułożone życie, że Lola nie musi nigdy bronić jedzenia przed nami, ale nie nauczyłam jej pozwalać mi na zabieranie. Z powodu lęku/obaw i niemożności przełamania oporów opracowaliśmy sobie życie tak, by żyć bezkolizyjnie. Jak? ANo dzięki kontroli głosowej i osobności. Lolę się sadza, kładzie , prosi o odsunięcie się, następnie wydaje się jedzonko (miska, czy wysypuje kubek karmy, czy daje kość/ucho) po czym odchodzę i pozwalam jej podejść i zjeść. Nie mogę jej zabrać jedzenia (nie próbowałam i nie zamierzam na razie), ale mogę ją poprosić o odejście od niego i wtedy je zabrać. Mogę ją poprosić, by coś co jest baaardzo ciekawe mi po prostu oddała do ręki (kość, konga, ucho,żwacz), ale to zupełnie co innego niż próba wyrwania jej. Żyjemy bezkonfliktowo, bo wiem, że mój błąd w procesie odczulania nie skończyłby się kłapnięciem w powietrzu tylko silnymi ranami. Jednak czuję, że i z tym przyjdzie nam czas się zmierzyć i przećwiczyć trudniejsze sytuacje....

Kolejna rzecz to jej szczekanie na domofon i inne dzwonki. Tu podejrzewam, że poza lenistwem zaważyła moja nerwowość i to, ze nie raz słysząc szczekanie denerowałam się na nią. Teraz nie moge, nie mam czasu, nie bede mogła się denerwować i za nią biegać np karmiąc dziecko więc potrzebne nam nowe nawyki.

Przyszedł dziś do nas pomocny Pituś z Faberką i pomogli nam przejśc przez kolejne etapy (nie tak łatwo na raz dzwonić domofonem na dole, stać przy klateczce, skupiać się na Loli i komunikować się z osobą na dole jednocześnie ;). Czasem każdemu dobrze robi okazać odrobinę bezradności i dać sobie pomóc :).

Zaczęliśmy od warunkowania piknięcia domofonu, by na ten dźwięk Lola wchodziła do klateczki. Pik- zaproszenie do klateczki i smak i tak wiele razy w kilku sesjach. Jak już zaczęła kojarzyć piknięcie z wchodzeniem i sama wchodziła do klateczki bez pomocy komendy czy gestu dokonaliśmy kilku zmian- włączyliśmy kliker i zmieniliśmy smaczki na serek topiony. Jak za dotknięciem magicznej różczki Lola ze zjeżonej, zfrustrowanej i burkającej co i raz - po piknięciu zaczynała myśleć, kombinować, nawet wchodziła wyłem do klatki, bez gestów pomocniczych, w ciszy, bez irokeza i burkania.

Następnie dźwięk nagraliśmy (póki co tylko na komórkę, ale może coś wymyślimy jeszcze), zebym mogła sama robić takie sesje z Lolą i przyzwyczajać ją do myślenia po tym dźwięku. Po wieeelu powtórkach z komórką powtórzenia dzięki pomocy Grzesia będą już łatwizną. Stopniowo przejdziemy sobie od nowa przez kolejne dźwięki w sesjach - dzwonienie domofonu, dzwonienie do drzwi, pukanie do drzwi, a gdy to będzie zrobione zaczniemy wychodzić z sesji. Utrudnienie jest jedno zasadnicze, ale to wykorzystuje już na naszą korzyść- te dźwięki się zdarzają tak czy siak poza sesjami, jednak Lola ma na tyle dobrze zrobioną klateczkę, że można ją tam zapraszać w sytuacjach przypadkowych, a jedyne co jest minusem to, ze burka wtedy więcej "po drodze".

A z mojej strony? Znów poczułam jak to miło pracować "z trenerem" nie będąc nim w tej chwili, zrzucając plan na kogoś jedynie realizować kolejne zadania z psem. To daje bardzo wiele luzu i swobody. Dobrze móc sobie na taki luksus pozwolić :)

Jeszcze raz dziękuje Wam Pituś i Aga.

18:08, uwaga.agawu
Link Dodaj komentarz »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 7