RSS
czwartek, 21 lipca 2011
Takietam psiowe jak zwykle

Rano Nep trenował Obi na Awfie, jaram się teraz naszymi treningami - trenuje nas teraz Magda Łęczycka ze szkoły Animag http://www.animag.eu/szkolenie! Może patrzenie na osoby, które mają zapał by szykowac się do startów zmotywuje mnie do regularnej pracy z Nepem. W to, że damy rade przygotować się z Nepem do 1ki i dobrze wypaśc to ja nie wątpię, tylko najgorsze to, że nie mam prawie żadnej motywacji, zeby to zrobić. Trenowac fajnie, uczyć psa, wyprawa na zawody ze znajomymi to czas dla mnie, ale to, czego doznaję na zawodach patrząc na te psy w kolcach i łańcuchach szarpane co 2 kroki, podwieszane, atakujące inne.. To jest dla mnie tak nie przyjemne, że odechciewa mi się pokazywać, że pozytywnie też się da. Da się - pokazało to wiele osób- Urszula Charytonik, Magda Łęczycka i co z tego? Podejście większości i tak jest - po trupach do celu- byle wygrać medal i tyle. A co czuje pies? Pies to pies, pies go ...bał. Mama doła jak mysle o zawodach tylko przez to.  I niestety podobnie jest na dogtrekkingu- chodzenie przy ulicy to tragedia, ale psy wciągane kolcami na podium, wieszane do góry w kolczatkach po przejściu 30km, bo atakują psa, który razem z 8 innymi znalazł się w odległości 30 cm to już ok :(. Psy bywaja agrestywne- nie mam z tym problemu- tylko po co takiego psa wsadzać w tłum i wieszać na kolcach jak się zdenerwuje? Nie lepiej by się wyluzował liżąc konga w zaciszu? Nie, bo na fotce trza być z piesem. :/ eh to nie dla mnie.

Trochę popadało i dziś w lesie komary prawie popychały wózek- tyle ich było. Ale za to las pusty od ludzi. Nie zawsze mam czas wybrać się do lasu na spacer, a szkoda, bo powinnam tam codziennie lądować z Olcią. Tylko po godzinie lub dwóch łażenia ja jestem padnięta i chce odpocząć, a Ola się wyśpi i chce się bawić- niezgodność interesów.

Za to Hipa wziełam na spacer osobno z ćwiczeniami, po chodnikach i przy płotach z psami, bo kto go zna wie, że to jest ogromny problem dla Hipa- inny pies, gdy on jest na uwięzi. Poszło wspaniale- przedłużaliśmy dostawianie, uczyłam go skupienia z ignorowaniem spadających smaczków, zaznaczałam ciche reakcje na szczekanie psów, kształtowalismy obchodzenie pachołków- żeby pomyślał. W połowie wycieczki łąka, trochę tropów i szukania dummika, a na koniec rzuty dummika do rzeczki. Niestety Cipek to CIpek- musiał dummika zgubić, bo niezauważył, że wpadł do wody i popłynął :/ Szkolenie Cipełusza na kosztownych sprzętach jest skrajnie nieopłacalne- powinnam to robić na patykach. Eh czemu nie wzięłam Neptuna... :( No nic słodki, ale głuuupi jest kocham go i tak, a będzie okazja do kolejnych zakupów hehehe.

Jak po treningu z Nepem, spacerku z Lolką i trenowaniu na hopce, 2gim śniadaniu, Spacerze z Gackiem, a potem z Hipem wróciłam do domu to już trzeba było wyjśc z Lolą i Nepem. W zasadzie mogłabym wracac do domu tylko na karmienie Oli, siebie i znów wychodzić, a dziś jeszcze szczonki do nas przyjeżdżają. Może jednak jakaś burza przyjdzie, żebym miała pretekst do lenistwa?? :P

A no i najlepszy news- Lola i Gacek w procesie redukcji barier ich dzielących znajdowali się już oddzieleni tylko słynnym niskim azurowym płotkiem z mothercare. Dziś Gacek postanowił go pokonac i wejść do pokoju Loli- nawet nie wstała, ale widziałam, że nie cieszy jej to, że może ją zaczepić, więc jeszcze ich teoretycznie rozdzieliłam, żeby suce dać więcej czasu. Ale generalnie za kilka dni Lolka będzie już w pełni wyluzowana oswojona z Gacentym- warto było się nie spieszyć, by dać im takie doświadczenie :) Zdjęcia z organizacji przestrzeni pomiędzy kompletnym oddzieleniem, a spotkaniem juz wkrótce.

 

18:26, uwaga.agawu
Link Dodaj komentarz »
środa, 20 lipca 2011
Sklonować siebie, czy jeszcze dam rade?

Nie mam czasu pisać, bo...

Fasolka nam rośnie, zaczyna próbowac siadac, łapie różne rzeczy, smieje się z psów, wymaga sporo uwagi i zabaw :)

A ja pracuję. Prawie codziennie jeżdżę do psiaków, jak się okazuje po prawej stronie wisły jest nadal co robić z psami :). Zmianiamy się z Grzesiem co i raz w opiece nad bobasem, to też ma dobre skutki .

Ruszyłam też ze szczeniaczkowem w starej miłosnej- mamy w grupie borderkę Ani Susidko (www.withpassion.pl), bernardyna i labka. Psiaki umieją już siadac na gest, witac się ze sobą bez zabaw, umieją skupić się na człowieku jak obok ktoś jeździ na rolkach i poznały już dźwięk odpalanego motoru (zapobiegamy borderkowym pogoniom).

Poza tym w z racji wakacji w naszym domowym hotelu pojawiają się psiaki -był Cezar,

CEZAR

teraz jest Gacek wilkouchy:

Gacek

Gacek i chłopaki u Gacka

Do Zyzia jeżdżę tylko raz na tydzień, ale dzięki pomocy luzaczki Martusi załapałam co to znaczy koń zebrany i rozluźniony i jak to uzyskać! Zabieram też do stajni Hipa i Nepa, biegają po hali, bawią się z psem stajennej labopodobnym, kąpia w stawie i tarzają w gównie- czyli to wszystko, co każdy lab kocha.

Z Lolą biegamy co drugi dzień ok 3-4 km, mija psy w zasadzie nos w nos, jest świetna! Co więcej na spacerze z Olą, Lola i Nepem zaatakowął nas ostatnio owczarek środkowoazjatycki który wybiegł z bramy i Lola zadziwiająco dobrze to zniosła- zestresowała się i musiałam ją zasłaniać, ale ja tez byłam wsciekła na psa, a własciwie jego własciciela. 5 min później Lola już się tarzała na luzie w trawie, także nie przeżyła tego tak mocno. Neistety taki pies jak ona nie ma zycia w świecie pełnym nieodpowiedzialnych ludzi narzucających się innym. Dlaczego my mamy prawo do intymności i prywatności, a psy muszą znosić macanie, naskakiwanie, lizanie po dupie przez innego psa i nie wolno im nawet powiedzieć "spierdalaj"?

Byliśmy 2 razy na zorganizowanym dogtrekkingu i stwierdziłam, że trzeba trenowac częsciej- więc już 2 weekend chodzimy ekipą Dogadajciesie i przyjaciół po terenach podwarszawskich.

dogtrekking stara miłosna- góraszka

(trzy psy to jednak trochę za dużo, trochę się nawściekałam jak mi się Gacek i Hip rozłazili w dwie rózne strony lub zatrzymywali ciągle, cóż nikt nie jest idealny :)

i po błotach (to była hardorowa wyprawa) z Eweliną i Pepe:

błota

ja

Ewelina

Poza tym zapisałam się na fitness i  fikam w wolnych chwilach, raz na tydzień zmykam na siłownię i jakoś powoli wracam do swojej wagi. A jak mi się nudzi to idę wykaszać łąkę przed oknem, żeby sobie ćwiczyć z psami.

łąka

Rusza także na nowo nasza ekipa obedience, ale o tym więcej jak coś się rozkręci :)

No i oczywiście sprzątnie, dom, gotowanie itp. Teraz jest szaleństwo owocowo warzywne- dziś wykminiłam młoda kapustkę z pomidorami, cukinią itd oraz wątróbke z tona celulki i świeżego czosnku. Mąż właśnie wstrzącha drugą porcję :).

Tak więc nie ma nie mam czasu pisać, po prostu nie mam, ale korzystam z lata :D

Bawcie się dobrze, ja jak myslę o zimie to coś karze mi zwiąc psa w szelki iść pobiegać póki jest ładnie i ciepło. Tak więc zmykam pobiegać- tym razem z Gackiem może :) PA

 

22:26, uwaga.agawu
Link Dodaj komentarz »