RSS
środa, 02 listopada 2011
Spacery z dzieckiem i psem 1

Wbrew pozorom połączenie psy i dziecko jest bardziej ekonomiczne niżby się mogło wydawać. O ile wczesniej wszystko sobie przygotujemy oczywiście. Jesli nauczymy psa chodzenia na luźnej smyczy, przy wózku, przywołania, zostawania, cofania się lub komendy uniemożliwiającej a także spokojnego odpoczywania po spacerach w domu- mamy w zasadzie stan idealny. Bo czego psom zwykle najbardziej brakuje- ruchu, spacerów! A kiedy spędzamy najwięcej czasu na spacerach w ciagu dnia jesli nie mając małe dziecko?! Ileż mam całe dnie chodzi i przemierza kilometry by dotlenić, uśpić czy ukołysać maluszka! Czasem patrze na dziesiątki mam spacerujących z wózkami i myslę sobie, że gdyby każda mogła zabrać na taki spacer jednego z psów czekających w tym czasie w domu na własciciela- to prawie nie byłoby psów problemowych. Wolno idące, spokojne mamy to idealny kompan dla psa, któremu potrzebne jest spokojne, niepospieszne przemierzanie nowych miejsc, węszenie itp. I nieprawdą jest, że koncentrujemy się za bardzo na dziecku- bo nauczony "człapania" na luźnej smyczy pies z chęcia przystanie na spacer "bez presji". Jeśli psiaki nie mają super zrobionego chodzenia na luźnej smyczy, albo mamy ich więcej czy też idziemy na bardzo długi spacer- przecież zawsze można włożyć im szelki. Psy szybko się uczą, ze spacer nawet na szelkach przy wózku nie oznacza wcale dzikiego ciagnięcia i marszu  jak podczas dogtrekkingu. Sama zreszta to sprawdziłam i musze przyznac, ze dla psów jest ogromna różnica (bo ja robię różnice w zasadach) między spacerem na obrozy/lub szelkach przy wózku, a dogtrekkingiem- energicznym marszem przede mną podczas którego ciągną i pokonujemy wiele kilometrów mało wesząc- nawet jesli wózek prowadzi wtedy ktoś obok, czy wręcz ja go ciagnę za sobą na przystawce trekkingowej (zdjęcie wstawię kiedys, jak tylko ktos mi zrobi).

Psom zreszta jest znacznie łatwiej okreslić i nauczyć się swojej pozycji względem wózka i człowieka, niż względem samego człowieka. Wystarczy na samym poczatkowo połączyc dodatkowo spacer z wózkiem z super smaczkami- i efekt murowany- później same  widzac wózek ustawiają się przy nim kojarząc ta formę spaceru z czymś przyjemnym.

Co więcej- dziecko czasem zasypia, a wózek ma zawsze duzo miejsca w "lukach bagazowych" i nie trzeba dźwigać wielu rzeczy. Nasz wózek jest na stałe zaopatrzony w "wózkowy zestaw" - zabawki do przeciagania, cos do gubienia (dummy czy parasol wszystko jedno...), torby chrupków (na wszelki wyp. jakbyśmy się zgubili w lesie), kości prasowanych czy innych kurzych łapek, ew. piłki tenisowej (Hip rozładowuje na niej napięcie jak się zbyt ekscytuje czymś) no i butelki wody i miski. Ew. saszetka z supersmaczkami i gwizdkiem jest znoszona do wózka dodatkowo. Jak bobo spi- można się zatrzymać i poćwiczyć coś z psiakiem- dostawianie się do wózka (żeby lepiej kontrolował zad i łatwiej mu było się cofnąć czy skrecic w lewo nie wpadając pod koła), sztuczki, siadanie, podnoszenie upadających zużytych pieluch i wyrzucanie ich do mijanego kosza ;P. Idąc zaś oczywiście obowiązuje nas spacer naprzemienny. Czyli na hasło "idziemy" idę naprzód energicznie nie zatrzymując się, a na hasło "biegaj" czy "proszę" idę wolno, lewą strona przy trawniku i psiak może wtedy węszyc, a ja pilnuje luźnej smyczy. Co zadziwiające zauwazyłam, że dzieki temu, ze spacery sa długie, spokojne, jednoczesnie monotonne i ciekawe pod względem zapachów- psy się uspokajają i choć w części moim tempem nie ida w pełni na skupieniu patrząc się na mnie, jednak idą ładnie i blisko z lewej strony.

Kolejny plus- podczas spacerów z wózkiem poświęca się dziecku sporo uwagi, a to kiedy zaśnie nie zależy tak bardzo do nas- więc i momenty pracy z psem i miejsca sa wybierane dośc losowo- może to pohamowac zapał osoby, która cały czas by coś z psem ćwiczyła- daje psu czas na przemyślenie, reset itd. Dochodzą także zatrzymania na przewinięcie, nakarmienie dziecka- wtedy zwykle przypinam psy smyczą do drzewa, ławki czy stak-out (wkręt w ziemię) jesli mam ze sobą (tez był w tradycyjnym wyposażeniu przez jakiś czas), żeby się nie zajmować smyczą i kilkanascie minut nie ma bata- nie ruszymy się z miejsca.

cdn...

18:15, uwaga.agawu
Link Dodaj komentarz »