RSS
poniedziałek, 17 stycznia 2011
Mój komentarz do seminarium

Pozwolę sobie od razu odpowiedzieć z mojego punktu widzenia na wątpliwości wielu osób, które słyszałam odnośnie seminarium, np, że nie wiedziały psów naprawdę bardzo agresywnych. Odpowiedź wydaje mi się wręcz oczywista, z założenia. Po pierwsze test jest zrobiony tak, by nikomu nic się nie stało, a dopóki krew się nie leje, czy ktoś nie wpada w panikę nam wydaje się, że to pikuś. Więcej „gorszych psów” było na seminarium o testowaniu pitbulli, ponieważ … nie było to seminarium o rehabilitacji. Z powodów oczywistych psy bardzo agresywne nie zostają zakwalifikowane do rehabilitacji lub ich rehabilitacja przebiega wolniej z racji wielu utrudnień (np. właściciele oddają psa do schroniska po teście, jak widzieliśmy na przykładzie suki mix cane-pitbull-cośtam). Takich więc psów Aleksa nie pokazywała, bo być może zajęłyby całe 2 dni.. A po ostatnie- w zasadzie każda psia agresja wydaje się „do zniesienia” i nie taka straszna, dopóki oglądamy to w bezpiecznych warunkach, odpowiednio zaaranżowanych, na filmiku i to nie jest nasz pies, ani pies, z którym musimy pracować oko w oko : ). Przygotowanie, wiedza, doświadczenie i styl pracy Alexy i tak znajduje się lata świetlne od przeciętnego polskiego poziomu, dlatego chyba lepiej, że dostajemy wiedzę odnoszącą się bardziej do tego, co leży w zakresie naszych możliwości. A co z tym, że ktoś powie, iż trafiamy na dużo gorsze psy? Po pierwsze trafiamy na nie w warunkach zmiennych i niezaaranżowanych aż tak dokładnie, co zwiększa ryzyko wystąpienia agresji. Po drugie być może skoro nie mamy dość dobrych warunków (fizycznie, doświadczeniem, wiedzą itp.) powinniśmy się liczyć z tym, że nasze działanie nie jest skazane w pewnym stopniu na niepowodzenia lub duuużo dłuższy czas do uzyskania efektu.

Innym przykładowym bardzo często pojawiającym się pytaniem na seminariach, które zawsze zajmuje czas prowadzącego i nasz jest, "a co jeśli mój pies lub ja...(nie mam ogrodu, mieszka w bloku, nie mam ogrodzonego terenu, nie mam hali do pracy, nie mogę puścić psa do innych, bo..)". Odpowiedź jest zawsze nadzwyczaj prosta - "nie możesz realizować planu dokładnie takiego jak ja". Czy możesz próbować dążyć do tego? Tak, wychodzisz z psem tylko, by załatwił potrzeby! Czy możesz działać inaczej, po swojemu? Oczywiście, że tak! Alexa pięknie dopowiedziała na kolejne takie pytanie:

Masz swój sposób, robisz coś w pewnych warunkach, masz swoje warunki i ok! To nie znaczy jednak, ze nie ma innych sposobów, że nie ma lepszych strategii. Też nie raz kiedyś stosowałam to co Ty, ale teraz lepiej mi się sprawdza co innego i o tym Wam mówię. Poznaj inne strategie i sposoby, nie musisz tego robić!

To oczywiste, że jeśli nie mamy warunków/wiedzy/doświadczenia to nie zastosujemy pewnych sposobów. W moim życiu prywatnym z Lolą nie przeskoczę wyskakujących zza krzaka psów bez właścicieli sprawiających, że cofam się o krok czy sto. Ale co to kogo obchodzina seminarium?! Jak to się ma do wykładu Akexy o jej sposobie pracy w zaaranżowanym środowisku? Nijak! To dwie odrębne pary kaloszy. Pytanie tylko czy chcemy brać przykład z prelegenta i dążyć do uzyskania takich warunków, efektów itp czy uważamy to za bezsensowne i nic z tego nie wyniesiemy.

Można dążyć do poprawy warunków pracy z psami, do uzyskania najlepszych efektów nie tylko bez potrzeby stosowania awersji (co dawno temu odkryliśmy, a i tak są tacy, co mówią, że się nie da "bo jak ja mojego psa wsadzę na orbitę emocjonalną rękawem w IPO to nie da się go inaczej odczepić niż prądem), ale też bez potrzeby stosowania fizycznych ograniczeń i barier jak kantarki, kagańce, smycze itp. Bardzo bym chciała, żebyśmy to mogli, chcieli i umieli robić w ten sposób, dlatego czerpiemy ze wzorów, bierzemy przykład i dążymy do jak najwyższego poziomu!

Ahoj!

Relacja i dodatki by me-

Agnieszka Kaniewska


21:54, uwaga.agawu
Link Komentarze (1) »
Rehabilitacja psów agresywnych. Alexa Capra cz.3

3. REHABILITACJA PSÓW AGRESYWNYCH

Celem jest dobro psa, bo on nie ponosi żadnej odpowiedzialności za to gdzie i jak mieszka

Sposób:

  • CZAS RELAKSU

Obniżenie poziomu stresu w organizmie przed ograniczenie na 2 tyg do minimum wszelkich sytuacji stresujących – możliwe zero bodźców, spacerów, dotyku, szkolenia itp. Wolno w tym czasie zwracać uwagę na psa, gdy się przymila, ale szybko kończyć tą interakcję póki pies jest nami zainteresowany. Alexa wielokrotnie podkreślała, że nie ma to jednak nic wspólnego z żadną dominacją i należy to jasno przekazać właścicielom! Jest to tylko redukcja czynników stresogennych powodująca obniżenie produkcji hormonów stresu. Jak urlop, na którym pies ma się nauczyć nic nie robić.

  • JEDZENIE

Tego Aleksa nie opisała dokładnie, ale zarówno jedzenie wywołujące jakiekolwiek alergie, jak i jedzenie z udziałem kukurydzy (która zwiera niewiele tryptofanu i może stanowić ryzyko dla zwierząt wrażliwych na niską produkcję serotoniny) – wyklucza psa z pracy. Jesteśmy tym, co jemy, bez odpowiedniej diety nie ma co zaczynać rehabilitacji.

  • STYMULACJA UMYSŁOWA
  • Praca za jedzenie,
  • Zabawki typu buster cube, Kong, kula smakula
  • Odwiedzanie nowych miejsc ( mogli byśmy powiedzieć Turidowe wzbogacone środowisko)
  • Kliker i kształtowanie
  • Oraz o ile to możliwe:
  • Czas luźnych zabaw
  • Spotkania socjalizacyjne z innymi psami

  • ĆWICZENIA

„Zmęczony pies to zadowolony pies” – tak!, o ile ma on wtedy podwyższony, a nie obniżony próg reakcji! Jeśli pies dyszy, ledwo zipie i nie może zasnąć- znaczy, ze to zmęczeni nie było dla niego zadowalające tylko przemęczające.

Zamiast biegać w te i nazad lepiej, by pies się koncentrował na swoim ciele, używał mózgu, myślał np. uczył się…

Zachowań wyuczonych w spokojnych i bezpiecznych warunkach pies może używać by poczuć się bezpiecznie i spokojnie w warunkach stresowych! (np. ukształtowane przez nas komendy, które pies bardzo lubi, jak dostawianie się do nogi mogą pomóc mu inaczej zareagować w sytuacji stresu).

Pływanie o doskonała aktywność.

Alexa nie wzmacnia (nie nagradza) zachowań, które mówią o stanie emocjonalnym!

Nie uczy też psów skupienia na przewodniku, patrzenia mu w oczy. Często bowiem psy przez to uczą się używać patrzenia grożącego, by uzyskać efekt. Nauka skupienia w obecności innego psa nie rozwiązuje problemu psa. Jeśli nasz pies jest agresywny wobec innych i uczymy go patrzenia na nas, gdy idzie inny pies, to nie zmienia fakt, że nasz nadal jest agresywny. Nie uczy się radzić sobie z ta sytuacją, nawiązywać relacji, wybierać. Alexa jasno rozróżnia uczenie skupienia na nas smaczkami w takich warunkach od wzmacniania reakcji spontanicznych psa. Ja to rozumiem tak, że proszenie psa o spojrzenia i nagradzanie tego jedzeniem nie jest ok., bo to wabienie jedzeniem w sytuacji, gdy dla psa problemem jest relacja socjalna, ale pochwalenie psa, czy nagrodzenie go tym, czego potrzebuje socjalnie (np. odejściem od drugiego psa czy pochwałą) za to, że sam wybrał patrzenie na nas to zupełnie coś innego. Pamiętajmy tez, że pies spojrzeniem może mówić wiele rzeczy- może np. pytać nas „czy jesteś pewny, że musimy tam iść między te potwory??!!”, może prosić nas prosząc o wsparcie „zrób coś, zatrzymaj go, bo ja nie chce musieć sobie z tym radzić”, itd, a ślepe zadawanie za to ciągle smaków jest ignorowaniem jego potrzeb.

  • BEZPIECZEŃSTWO

W trakcie rehabilitacji niezwykle ważne jest bezpieczeństwo ludzi, zwłaszcza dzieci. Należy pamiętać o tym, że większość zachowań agresywnych ma miejsce w domu, a pies z koleji w domu powinien czuć się bezpiecznie. Celem programu jest uzyskanie informacji od psa i przekazanie jej właścicielom, co mogą zrobić, by pies czuł się bezpiecznie. Pies czuje się bezpiecznie, gdy może przewiedzieć rezultaty sytuacji (z osobami stabilnymi emocjonalnie i również, gdy jest wiele rytuałów, które mu mówią, co nastąpi zaraz)- ma kontrolę. Na smyczy psy często nie mają kontroli- są zależnie od nas, od tego gdzie pójdziemy, co zrobimy, a my bardziej kontrolujemy psy. Agresja może być jedną ze strategii pomagających psu kontrolować sytuację.

Rehabilitacja w wykonaniu Alexy to przede wszystkim nastawienie na KOMUNIKACJĘ psa z nami. Dokładna wiedza dotycząca całego etogramu zachowań psów pozwala jej odczytać intencje psa już w bardzo krótkim czasie. Ale takie doświadczenie uzyskała przez mozolne wielokrotne oglądanie filmów z psami, opisywanie każdego drobnego zachowania, jego częstotliwości, następowania po innych zachowaniach itp. Filmiki, które zajmowały po 20 sekund opisywane były na 10 stronach A4, by zaznaczyć i móc przeanalizować naukowo każdy szczegół zachowania psa. To jest podejście naukowca!

Odpowiednio dobierane przez nią psy do kontaktu wspierają proces znajdowania przez „agresora” nowych strategii radzenia sobie z trudnymi sytuacjami. Może to być danie mu zadania (np. wprowadzenia szczeniaka, którym ten pies akurat postanowi się „zaopiekować”; wprowadzenie psa o podobnym temperamencie i ruchliwości i wiele innych taktyk). Rozwiązaniem wcale nie jest zawsze „znaleźć” psa silniejszego, by „dał tamtemu szkołę”, bo takie działanie może tylko nasilić problem. Wiedza, doświadczenie, umiejętność obserwacji i przewidywania Alexy w tych kwestiach są ogromne, choć sama nie ukrywa, że wiele razu uczyła się na błędach i nadal je popełnia.


21:16, uwaga.agawu
Link Dodaj komentarz »
Rehabilitacja psów agresywnych. Alexa Capra cz.2

2. Testowanie psów

Alexa zajęła się psami agresywnymi niemalże przez przypadek. Wszystko zaczęło się od testu dla psów po walkach, który poproszoną ją by przeprowadziła. Musiała stworzyć test bezpieczny dla współpracowników i wolontariszy, by każdego psa można było w ten sposób sprawdzić, a jednocześnie pozwalający na obejrzenie czy i jak wyglądają zachowania agresywne danego psa. Ten test miał dawać „glejt” pitbullom po walkach, czy nadają się do adopcji, czy nie. Trzeba, więc było stworzyć taki układ, który pozwoliłby w sposób naukowy ocenić sprawiedliwie każdego psa, bo zarówno puszczenie do ludzi psa bardzo niebezpiecznego jak i zakwalifikowanie do drugiej grupy psa rokującego byłaby poniekąd wyrokiem śmierci lub kalectwa dla określonych ludzi lub psa.

Aby test był relatywny Alexa przetestowała również wg tych samych zasad grupę psów schroniskowych, nie pitbulli oraz grupę psów rodzinnych, czyli mających domy. Oczywiście robiąc ten test mogła się spodziewać, iż zgłoszą się do niej ludzie mający problem z psem i tak też się stało. Niedługo po programie dla pitbulli zaczęła testowanie i planową pracę z rehabilitacją psów agresywnych.

Kwestionariusz uzupełniany przez właścicieli jest wstępem do testów, ale Aleksa zawsze podkreśla, że nie opiera się na nim bardzo mocno, bowiem ludziom zdarza się rozmijać z prawdą, a psy zawsze mówią prawdę o sobie.

Pierwsza część testu z udziałem właściciela wygląda tak:

  1. -Podejście obcej osoby do psa, 2 razy zatrzymanie po drodze na 5 sek, podejście na odległość 1 m od psa, stanięcie bokiem i przemawianie w miły sposób
  2. -Podejście i  trzykrotne pogłaskanie psa przez pomocnika sztuczną ręką
  3. -Podejście pomocnika z lalką udającą idące dziecko (pies nie jest zmuszany do kontaktu z lalką)
  4. -Podanie psu miski z jedzeniem, a następnie 3 krotne pogłaskanie psa sztuczną ręką, 3krotne dotknięcie sztuczną ręką brzegu miski oraz 3 krotna próba odsunięcia sztuczną ręką głowy psa od miski poprzez nacisk na bok głowy- końcówki warg. Wszystko to wykonane przez pomocnika
  5. -To samo co w punkcie wyżej tylko wykonane przez właściciela
  6. -Sprawdzanie – odglądanie zębów przez właściciela
  7. -Wejście innego psa tej samej płci do pomieszczenia, stanie 30 sekund naprzeciw psa, wykonanie przez pomocnika z psem 3 kroków do przodu, w miarę możliwości interakcja nos w nos.
  8. -Przejście na smyczy 20m z właścicielem
  9. -+ Ew. - właściciel staje z psem na smyczy na 30 sek w miejscu)

Druga część, do której zakwalifikowywane były tylko niektóre psy to była bezpośrednia interakcja z innymi psami na jednym z 2 placów o wymiarach ok. 55x50m.

Wobec niektóre psów Aleksa stosuje fizyczne uniemożliwienie- bramę, smycz, lub kaganiec. Zachowanie agresywne „za płotem” ma na celu dowiedzenia się więcej o psie, nie znaczy to, ze Aleksa go nie wpuści do psów. Kaganiec zakłada z racji bezpieczeństwa, bo „lepiej go założyć niepotrzebnie niż żałować, że się nie założyło”, ale jeśli to możliwe jest jak najszybciej zdejmowany. Zarówno kaganiec, jak smycz czy płot mogą wpłynąć na zachowani zarówno zahamowując je, jak i nasilając (frustracja). Właściciele zawsze są z psami na placu, zwykle mają stać w miejscu, w różnych odległościach, nie mogą mieć ze sobą jedzenia.

Spotkania są filmowane, z filmu wykrajane jest zachowanie agresywne dzielone na 3 części

EPIZOD AGRESJI:

1. faza przed zachowaniem agresywnym

2. faza agresji

3. faza po agresji

i analizowane pod różnymi względami, ze zwróceniem uwagi na ofiarę.

Czy pojawiają się wygnały przed atakiem?

Czy są zachowania ofiary wywołujące atak?

Czy pies atakował wcześniej ludzi/psy..?

Jakie są istotne zachowania psów na placu mówiące o ich samopoczuciu i stresie:

  • -średnia odległość od grupy społecznej
  • - czas w bliskiej odległości od właściciela
  • - czas, jaki spędza w interakcjach
  • - używanie dostępnej przestrzeni (stanie przy bramie jako sygnał chęci wyjścia)
  • - zachowania zastępcze (przemieszczanie się, bieganie, gonienie myszy, picie itp.)
  • -aktywność
  • -skakanie na ludzi
  • -bieganie bez celu

Tu Alexa podawała statystyki swoich obserwacji, z czego wymienię tylko kilka. Badała ona 110suk i 80 psów, 49 różnych ras FCI i kundle. W sumie nakręciła ponad 200 spotkań grup psów, od 2 do 25 psów w grupie, głównie grupy 2-4 psów (60%) i 5-7 (24%).

W trakcie spotkania każde zachowanie badanego psa jest opisywane, mogą to być zachowania z grup:

  • Agresywne
  • Lękowe
  • Stresowe
  • Socjalne
  • Interakcja z właścicielem

Jak dobierano psy do kontaktu? Z jednej strony tak, by pewne zachowanie zaobserwować, z drugiej tak, by pies miał szansę znaleźć inną taktykę i zakończyć to spotkanie mniej zestresowany! Można dobrać psa tej samej lub innej płci, większego lub mniejszego, silniejszego lub słabszego psychicznie, o innym lub takim samym temperamencie.

Było w tym 127 epizodów agresji, w których wyróżniono ofiarę i agresora. Agresorzy zostali podzieleni na defensywnych (broniących się przed…) i ofensywnych. Agresorem był ten pies, który pierwszy podjął próbę ugryzienia.

Agresję podzielono na poziomy:

  • 1. grożenie
  • 2. zahamowane gryzienie
  • 3.ugruzienie bez urazu
  • 4. ugryzienie z szarpaniem i urazem

Statystycznie psy i suki agresorzy wykazywały agresję na tym samym poziomie.

Ofiary wykazują dużo niższy poziom agresji niż napastnicy – nigdy nie był on wyższy niż poziom agresji napastnika.

Zachowania agresywne psów w kolejnych spotkaniach nie nasilały się ani częstotliwością ani mocą.

A. FAZA PRZEZ AGRESJĄ

Najczęstsze zachowania agresorów defensywnych:

  • -zwiększanie dystansu, ucieczka
  • - uszy w tył
  • - zachowania świadczące o lęku, strachu (skulony grzbiet, podwinięty ogon, kuleni się, szukanie wsparcia właściciela)

Ofensywnych:

  • - podchodzenie do psa
  • - wąchanie
  • - machanie ogonem
  • - ustawienie frontalne
  • - unoszeni fafli
  • - jeżenie sierści
  • -!podążanie za…
  • ! wyprostowana postawa, ogon wysoko

Profil ofiary ofensywnego agresora jest  inny niż defensywnego

Najczęstsze zachowania defensywnego agresora:

  • podejście od tyłu
  • obwąchiwanie
  • machanie ogonem

Najczęstsze zachowania ofensywnego agresora:

zachowania stresowe

W pewnym momencie zdaje się Aleksa przeszła do zachowań w fazie ataku, ale nie zanotowałam dobrze, kiedy więc podaje ogólnie.

Inne zachowania charakterystyczne:

Dla agresorów- otwieranie psyka, odsłanianie zębów

Dla defensywnych – kładzenie uszu to tyłu

Dla ofensywnych – atak z boku, warczenie i szczek, gryzienie, przemieszczanie przez szeroko rozstawione łapy (pow-wow – jak zaproszenie do zabawy, ale łapy szeroko)

Ofiary ofensywnych agresorów zaś najczęściej otwierają pysk i kłapią przed napastnikiem.

C. FAZA PO AGRESJI

Agresorzy dążą do zwiększenia dystansu lub się zatrzymują, nie ma pokazania siły, stawania nad ofiarą, przytrzymywania.

Defensywni agresorzy szukają wsparcia.

Ofiary zwiększają dystans.

Na co zwracano uwagę:

  • - NA 1 REAKCJĘ PSA!!!! (pies może być agresywny i pokazać to w pierwszej sekundzie, ale jeśli zobaczy, ze drugi jest silniejszy- zahamuje swoją reakcję)
  • -SIŁĘ PSA
  • STYL INTERACJI/STATEGIĘ
  • STRATEGIĘ RADZENIA SOBIE ZE STRESEM/REDUKCJI GO
  • INTERAKCJE Z WŁAŚCIELEM
  • UŻYWANIE PRZESTRZENI
  • REAKCJE NA KONTROLĘ SPOŁECZNĄ.

Alexa zwraca szczególną uwagę na pewne konkretne rzeczy- pierwszy krok psa (to, ze potem się cofnie może nie mieć znaczenia), co robi po odejściu zagrożenia (niektóre psy po odejściu stresora znów stają frontalnie, są silne, bo strach może zahamować reakcje nawet bardzo silnego psa). Inna rzecz to sposób i szybkość przechodzenia do pozycji frontalnej.

Ogólny opis psa musi zwierać ocenę:

  • stanu fizycznego psa (czy go nic nie boli, czy nie jest chory)
  • stanu fizjologicznego (czy nie ma zaburzonego wydzielania jakichś hormonów, np. ma bardzo wysoki poziom dopaminy)
  • stanu emocjonalnego psa
  • osobowości psa
  • doświadczeń całego życia psa

CZYNNIKÓW ZEWNĘTRZNYCH CZYLI:

  • relacji psa i właściciela
  • środowiska społecznego psa (innych psów i ludzi, które spotyka)
  • warunków bytowych
  • żywienia
  • opieki medycznej
Rehabilitacja psów agresywnych. Alexa Capra cz.1
Seminarium zorganizowane przez Fundacją Psia Wachta odbyło się w dniach 15-16 stycznia 2010. Innych uczestników zachęcam do uzupełniania mojej relacji komentarzami itp, ponieważ na pewno każdy z nas zapamiętał coś innego, a razem możemy zebrać tą wiedzę w całość. Dla nie będących na semi muszę jednak zaznaczyć, iż jedną z najistotniejszy części seminarium były fimiki z psami, które Alexa opisywała i tłumaczyła, a tego ni jak nie przekaże żadna relacja. Spragnionych tej wiedzy pozostaje mi zaprosić na kolejne seminarium z Alexą.
środa, 12 stycznia 2011
Spryciarze...labradorowcy

Ostatnio wyłapujemy u Neptuna jedno śmieszne zachowanie, które nam się spodobało- mianowicie siedzi on i gapi się na nas, zwykle rano np w trakcie posiłków czy jak siedzimy przy stole, ale to jest nieważne...i w pewnym momencie zaczyna się przeciągać na siedząco wyciągając głowę i całe ciało pionowo w górę. Wygląda wtedy jak przeciągający się pingwinek, więc zaczełam podkładać komendę "jak robi pingwiinek". Zaraz po tym wstaje i idę do pojemika z jedzeniem, a skoro już wstałam (wieloryby nie tak często wstają : )  i tam zaglądam to każdy dostaje swoją porcję jedzonka. Zwykle kubaski karmy wysypuje psiakom przed nos w miejsce gdzie leżały/siedziały czyli zazwyczaj na lub przed posłanko. Loli zaleznie od humoru w dalszej części pokoju lub w drugim pokoju. Hip przez bardzo długi czas miał problem z wierceniem i notorycznym kręceniem się po domu i od dłuższego czasu dawałam mu jedzenie na posłaniu, za to, ze się w ogóle kładł i tam leżał. Teraz już nie ma z tym problemu- większość dnia spędza śpiąc w posłankach, a jak widzi, ze niosę kubek karmy lub idę do pojemników- biegnie na posłanko i czeka. ALe nie o to chodzi. ..

Otóż wczoraj rano, gdy Nep wyciągnął głowę w pingwinka- nie zdążyłam nic powiedzieć, a drzemający niby Hipek jak z wyrzutni rzucił się przez cały pokój ku posłaniu najbliżej pojemników... :) Ten to ma kojarzenie jak chce....Żeby tak na codzień jarzył...

23:09, uwaga.agawu
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 11 stycznia 2011
Lola i dźwięki dziecka

Posłuchałam rad mądrych ludzi i puściłam psom z głośników dźwięki dziecka. Miałam pomysł skarmiać psy leżące na posłaniach w momencie puszczania dźwięków płaczu dziecka, ale zobaczyłam reakcje i uznałam to za niekonieczne :) Oto reakcja Loli... Chyba bardziej ją rozpraszał sam aparat :).

http://www.youtube.com/watch?v=rzMezJWGi6o

A dla- dzieciorobów - przykładowe linki do płaczu dziecka:) :

http://www.youtube.com/watch?v=HyUbqken6Fw


19:34, uwaga.agawu
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 09 stycznia 2011
A jednak może się zdarzyć...

Wczoraj wróciłam do domu, Grześ był w domu. Przywitała mnie cisza. Okazało się, ze po piknięciu Grześ zaprosił Lolę do klateczki, a potem poszedł po nagrody, bo niestety nie miał nic pod ręką. Lola poszła tam i pozostała w otwartej klateczce siedząc cicho do czasu gdy pokonałam 4 piętra i zajrzałam do niej równoczesnie z Grzesiem przynoszącym nagrody. Była cicho i czekała tam, choć czasu przecież jeszcze nie zrobiliśmy :). Taki miły wybryk Zgredka

12:22, uwaga.agawu
Link Dodaj komentarz »
piątek, 07 stycznia 2011
Lola i dzwonek

Wierzcie lub nie w życiu wielu terenerów i na każdym etapie są takie przeszkody szkoleniowe, które z jakichś powodów wydają się niewyobrażalne do przeskoczenia. Czy to z powodu lenistwa ("aaa w zasadzie, zawsze tak miał, więc niech już zostanie"), czy braku wiary we własne siły, czy jakiegokolwiek innego powodu.

W przypadku Loli i mnie zostały jeszcz dwie główne takie rzeczy- szczekanie na dzwonek/domofon/pukanie oraz bronienie zasobów. W przypadku bronienia sprawa opiera się w zasadzie na lenistwie- mamy tak ułożone życie, że Lola nie musi nigdy bronić jedzenia przed nami, ale nie nauczyłam jej pozwalać mi na zabieranie. Z powodu lęku/obaw i niemożności przełamania oporów opracowaliśmy sobie życie tak, by żyć bezkolizyjnie. Jak? ANo dzięki kontroli głosowej i osobności. Lolę się sadza, kładzie , prosi o odsunięcie się, następnie wydaje się jedzonko (miska, czy wysypuje kubek karmy, czy daje kość/ucho) po czym odchodzę i pozwalam jej podejść i zjeść. Nie mogę jej zabrać jedzenia (nie próbowałam i nie zamierzam na razie), ale mogę ją poprosić o odejście od niego i wtedy je zabrać. Mogę ją poprosić, by coś co jest baaardzo ciekawe mi po prostu oddała do ręki (kość, konga, ucho,żwacz), ale to zupełnie co innego niż próba wyrwania jej. Żyjemy bezkonfliktowo, bo wiem, że mój błąd w procesie odczulania nie skończyłby się kłapnięciem w powietrzu tylko silnymi ranami. Jednak czuję, że i z tym przyjdzie nam czas się zmierzyć i przećwiczyć trudniejsze sytuacje....

Kolejna rzecz to jej szczekanie na domofon i inne dzwonki. Tu podejrzewam, że poza lenistwem zaważyła moja nerwowość i to, ze nie raz słysząc szczekanie denerowałam się na nią. Teraz nie moge, nie mam czasu, nie bede mogła się denerwować i za nią biegać np karmiąc dziecko więc potrzebne nam nowe nawyki.

Przyszedł dziś do nas pomocny Pituś z Faberką i pomogli nam przejśc przez kolejne etapy (nie tak łatwo na raz dzwonić domofonem na dole, stać przy klateczce, skupiać się na Loli i komunikować się z osobą na dole jednocześnie ;). Czasem każdemu dobrze robi okazać odrobinę bezradności i dać sobie pomóc :).

Zaczęliśmy od warunkowania piknięcia domofonu, by na ten dźwięk Lola wchodziła do klateczki. Pik- zaproszenie do klateczki i smak i tak wiele razy w kilku sesjach. Jak już zaczęła kojarzyć piknięcie z wchodzeniem i sama wchodziła do klateczki bez pomocy komendy czy gestu dokonaliśmy kilku zmian- włączyliśmy kliker i zmieniliśmy smaczki na serek topiony. Jak za dotknięciem magicznej różczki Lola ze zjeżonej, zfrustrowanej i burkającej co i raz - po piknięciu zaczynała myśleć, kombinować, nawet wchodziła wyłem do klatki, bez gestów pomocniczych, w ciszy, bez irokeza i burkania.

Następnie dźwięk nagraliśmy (póki co tylko na komórkę, ale może coś wymyślimy jeszcze), zebym mogła sama robić takie sesje z Lolą i przyzwyczajać ją do myślenia po tym dźwięku. Po wieeelu powtórkach z komórką powtórzenia dzięki pomocy Grzesia będą już łatwizną. Stopniowo przejdziemy sobie od nowa przez kolejne dźwięki w sesjach - dzwonienie domofonu, dzwonienie do drzwi, pukanie do drzwi, a gdy to będzie zrobione zaczniemy wychodzić z sesji. Utrudnienie jest jedno zasadnicze, ale to wykorzystuje już na naszą korzyść- te dźwięki się zdarzają tak czy siak poza sesjami, jednak Lola ma na tyle dobrze zrobioną klateczkę, że można ją tam zapraszać w sytuacjach przypadkowych, a jedyne co jest minusem to, ze burka wtedy więcej "po drodze".

A z mojej strony? Znów poczułam jak to miło pracować "z trenerem" nie będąc nim w tej chwili, zrzucając plan na kogoś jedynie realizować kolejne zadania z psem. To daje bardzo wiele luzu i swobody. Dobrze móc sobie na taki luksus pozwolić :)

Jeszcze raz dziękuje Wam Pituś i Aga.

18:08, uwaga.agawu
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 04 stycznia 2011
DVD Fighting Dominance in a Dog Whispering World cz. 2 cd.10 Jean Donaldson

W tej części dodaje więcej od siebie i jest to w kwadratowych nawiasach [].

„Teraz będzie ciekawa część o ludziach. Kobiecy wkład w rozmnażanie to duuże, bardzo cenne komórki jajowe. Mężczyźni zaś produkują bardzo dużo, bardzo małych, „tanich” komórek zwanych plemnikami : ). Maksymalna zdolność posiadania dzieci w przypadku kobiet (gdyby kobieta rodziła najczęściej jak się da przez całe życie od i do kiedy może, przy dowolnej liczbie partnerów) to około 30 dzieci. Wydaje się niesamowite, żeby kobieta urodziła 30 dzieci, prawda?! A mężczyzna? Gdyby wykorzystywał swój „potencjał” w pełni, z nieograniczoną ilością partnerek ile mógłby mieć dzieci? Wyobrażacie sobie jak wielka to będzie liczba? Jakże nieporównywalna do liczb u kobiety. Także teoretycznie zadaniem mężczyzn z punktu widzenia biologicznego (nie bijcie mnie, nie protestujcie, to nie moja teoria tylko naukowców zajmujących się tą sprawą, więc z nimi dyskutujcie) – zadaniem mężczyzny jest „gra na ilość” i przekazanie swoich genów. Dlatego też mężczyźni przykładają dużą wagę do rzeczy związanych z ich statusem- zarobki, pozycja w firmie, dobry samochód, nowy telefon, ciekawy sport itp. Każdy z tych elementów [tu przypomina mi się film Testosteron, pamiętacie ten fragment „a po co im te samochody…?”] ma na celu przyciągnięcie parterki/ek. Zakładając dalej modelowo - kobieta ma na celu znaleźć takiego partnera, który zapewni jej możliwość posiadania dziecka i utrzymanie go (lub jej z dzieckiem) przez przynajmniej kilka lat. Więc ma znaczenie, czy takowy samiec ; P ma pracę, pieniądze. A praca, pieniądze, gadżety, mieszkanie itp. To głównie kwestia statusu jaki w społeczeństwie mamy dzięki nim. Czy mamy możliwości, czy mamy władzę? Nie mówie, że to jest dobre, że tak ma być, że mamy się na to zgadzać! Nie- oczywiście dzięki elastyczności i mądrości możemy się przeciwstawiać tym tendencjom, ale tak generalnie funkcjonuje świat. Im więcej masz, tym więcej możesz…

Cały nasz ludzki świat dla względnego porządku jest ustawiony „hierarchicznie” – która władza której podlega, kto jest pod kim – cały łańcuszek zależności od sprzątacza przez dyrektorów, rząd itd. Bywają spory na pewnych poziomach, jednak Ci wyżej zawsze są po to, by te spory rozwiązać. Tak sobie człowiek ustawił swój świat. To nie jest „wzięte z natury” to jest wyolbrzymione i przerośnięte. Nie tylko, że silniejszy wygrywa. Siła zależy od majątku, układów, znajomości, charakteru itp.

Więc mamy kilka twierdzeń dzięki którym wiemy coś o ludziach:

  • Są „opętani” kwestią statusu
  • Bardzo lubią, chcą „prorokować”, przewidywać
  • [I jeszcze jedno, którego za cholere nie potrafie zrozumieć, bo Jean strasznie szybko mówi]

Te twierdzenia dają nam pewien wniosek- ludzie CHCĄ by układy u zwierząt miały prostą zależność i większość z nich nie będzie w stanie zaakceptować, że nie ma żadnej hierarchii.

I nic nie zmienia fakt, że ustalenie przez kogoś „teoretycznej hierarchii” w danej grupie psów NIC mu nie daje, bo wszystko może się zmienić w każdej chwili. Zobaczcie – ludzie wierzący w to stoją uparcie na stoją stanowisku nawet, jeśli „układ można w każdej chwili zmienić”, więc żadnych pewników na przyszłość nie ma (nie można powiedzieć, że Pusia jutro wybiegnie pierwsza przed Stoliczkiem, bo przecież może się inaczej czuć…).

TD nie daje żadnych pewników, nie ułatwia prorokowania przyszłości, a jednak niektórym jest niezbędnie potrzebna. Tylko po to, by wiedzieli, że tak jest.

Wierzący w nią nie mając żadnych argumentów za mówią „idź i popatrz, a sam znajdziesz dowody”. Jak się w coś wierzy i dodaje kolejne „wyjątki” by się upewnić - to będzie się zawsze widziało tylko TO.

A skąd się to wszystko wzięło? Z wilków. Bo wilki łączą się w pary i tak zakładają stado. Stado składa się z ich dzieci, kolejnego miotu i kolejnego. Czy ta para „dominuje”? Hmm zważywszy, że mają pod opieką swoje dzieci- tak, decydują w większości spraw. W momencie, gdy dojrzewający wilk zaczyna szukać partnera – odchodzi i zakłada swoje stado. Czy ktoś z nas mówi, że „zdominował” swoje dzieci, bo nie dał im jeszcze kluczyków do samochodu, dokumentów, kart kredytowych i nie decydują za nas? Toż to śmieszne. Zgodnie z tą teorią powinniśmy sobie mówić „kiedyś byłem Omegą w naszym stadzie, bo byłem dzieckiem, potem powoli dorastając piołem się się po drabinie rodzinnej hierarchii, aż znalazłem żonę i teraz jestem Alfa w mojej rodzinie”.

Czy jak jedno drzewo urośnie wyżej niż drugie to mówimy, że tworzą stado, ustaliły hierarchię i jedno drugie zdominowało?

Swoją drogą bardzo ciekawe jest kto pierwszy postanowił wymyślić potrząsanie szczeniakiem za skórę [to mniszkowie rozpowszechniają taką technikę dominowania psa podczas zostawania „jego najlepszym przyjacielem”]? Wilki tego nie robią i nie robiły, więc ktoś musiał świadomie postanowić „teraz wymyślę, że trzeba szczeniaka złapać za skórę i nim potrząsać, to nic, że wilki i psy tak nie robią- powinny robić”…

Pytanie gdzie leży „pies pogrzebany”…

Otóż kopalnia złota jest w pracy socjologów. Gdyby zajęli się sprawą szkolenia psów, przeanalizowali jacy ludzi i dlaczego wybierają takie a takie szkolenie. Jak rodzina, przeszłość, doświadczenia mają wpływ na wybór metod awersyjnych. My (trenerzy pozytywni) nie lubimy widzieć, że pies cierpi, że go to boli, to dla nas przykre. Ale szkoleniowiec awersyjny będzie czerpał z tego radość, przyjemność, satysfakcję. On lubi widzieć, że psa wreszcie zabolało. I abstrahując zupełnie od tego, że my uważamy to za chore- ten człowiek ma, póki co, prawo tak postępować i będzie nas uważał za słabych, chorych. Jak to się ma do zdrowia psychicznego? Ano proszę bardzo- niech zajmą się tym psychologowie, niech stanowisko „moralnie dobre dla społeczeństwa” zostanie określone – czy WOLNO i dobrze jest zadawać psu ból kolczatką, dławikiem czy o.e. w imię czegośtam (póki co tak), czy może świadczy to o braku równowagi psychicznej teresera?

Co my jako trenerzy możemy zrobić?

  1. Po pierwsze CHROŃMY TRENERA.

Myślmy o sobie, swoim zdrowiu, równowadze i tym, co możemy zrobić. Jeśli kwestia dominacji i awersji zajmuje nam ciągle czas, ciągle „walczymy” to może się okazać, że potworek o imieniu „Wypalenie zawodowe” zaczyna mocno pukać do naszych drzwi. Nie wpuszczajmy go. Poświęcając swój czas na przekonywanie kogoś, kto bardzo chce w to wierzyć – zabieramy ten czas osobom, które z niego lepiej skorzystają. Trenerów znających sposoby uczenia się zwierząt jest naprawdę niewiele, ceńmy każdego trenera, chrońmy go przez zgubnym wpływem frustracji i zwątpienia. Jeśli to ma oznaczać, że „odpuścicie” pracę z jednym ze swych podopiecznych, że pies skończy w kolcach i „pod właścicielem” – zróbcie to. Ocalcie swoje siły dla 10. innych osób- gotowych by pracować z psem, gotowych by zrozumieć psa, gotowych pójść za Tobą. Bo te 10 osób może nie być szczęśliwe, że zamiast pracować z nimi Ty bijesz głową w mur. Bo walka z „dominacją” i awersją to bicie głową z mur. Nie ma sensu. Sama przez 20 lat to robiłam i dziw, że nie mam od tego raka czy choroby nerwowej.

2. TAPLAJ SIĘ W SWOIM BŁOTKU [wersja org. była „trzymaj się swego chóru”, ale tak fajniej : ]

Czyli przebywaj z ludźmi, z którymi się rozumiesz, wspólnie bawcie się, motywujcie, zachęcajcie. Zabawa ze znajomymi sprawia, ze jesteś jeszcze zdrowszy i silniejszy, a kłótnie na forach itp. tylko Cię zjadają (wiecie – kortyzol itp.)

3. ZAAKCEPTUJ FAKT, ŻE ZAWSZE, ALE TO ZAWSZE BĘDĄ LUDZIE WOLĄCY AWERSJĘ

I tyle. Pokazujesz, że można pozytywnie w dogoterapii, w sporcie, że można pozytywnie szkolić malamuty, samojedy, husky, konie, papugi, owce, świnki morskie, cane corso, pitbulle po walkach… na to wszystko są dowody, różni ludzi się tym zajmują. Jak ktoś będzie chciał się dowiedzieć jak- to znajdzie źródła i pomoc. A jeśli będzie chciał stosować przemoc i dominować to i tak będzie to robił. Poddaj się!

4. BĄDŹ BARDZIEJ ANTROPOLOGIEM.

Patrz na to zjawisko z ciekawością, naukową fascynacją ludźmi. Możesz przecież na tekst sąsiada o „dominującym” psu zareagować z radością „to bardzo ciekawe, co pan mówi, bo psy nie tworzą stad, szkolę psy tyle lat i świetnie to idzie. Pokażę Panu parę sposobów. Chce Pan zobaczyć, jak można osiągnąć lepszy efekt w sposób miły i przyjemny dla Pana i psa?”. Tak można, ale jeśli na teks sąsiada reagujemy głębokim westchnięciem i przewracaniem oczy- ups to już jest „Pan wypalenie zawodowe” pukający do drzwi…

5. SZUKAJ CIEKAWYCH ALTERNATYW

Nie można być twórczym i radosnym walcząc jednocześnie z wiatrakami, dlatego baw się szkoleniem, obserwowaniem.

Na koniec kilka odpowiedzi na pytania:

- co zrobić z osobami zapatrzonymi w Cezara Milana itp… ano nic. Cesar to wypromowana telewizyjna gwiazda jednej chwili. TV go „wyniosła” jak gwiazdkę i kiedy spadnie oglądalność, spadnie i on. Znany z tego, ze jest znany [czy że wystąpił w TV, a wystąpił nie z racji doświadczenia czy wiedzy tylko dobrze się prezentuje i weźmie każde „g” robiąc piękny uśmiech, że „wywiera presję psychiczną na psa” i naciskając obrożę elektryczną drugą ręką – mój dodatek : )]

Nie jestem w stanie określić fenomenu tego, że na „pierwsze strony” zawsze trafiają osoby nie naukowe, zaklinacze i szarlatani.

Trenerzy profesjonalni robią w ciszy swoją robotę wieeele lat rzadko, kiedy zyskując sławę mas [przykładem niech będzie właśnie Donaldson, A.Capra czy I.Dunbar – kto ze zwykłych posiadaczy psów o nich słyszał? A o ile więcej zrobili niż jakiś Milan czy Stilwell?]

Fenomenem jest dla mnie nie tylko sława „zaklinaczy”, bo skoro tyle ludzi wierzy w astrologię i inne „nauki” to czemu mieliby nie wierzyć w „magiczne zaklinanie psów energią”, ale fenomen „bullowania” klienta [nie mam dobrego polskiego odpowiednika –takie gnębienie, przytłaczanie, poniżanie]. Przyjdzie taki „treser” i nakrzyczy na właściciela „ To Twoja wina, dałeś sobie wejść na głowę, dałeś się zdominować, teraz musisz się zdobyć na odwet, sam dominować!” i taki człowiek robi się plastyczny jak plastelina, rozpłaszcza się przed „autorytetem tresera” [, a całą złość, frustrację z powodu bycia poniżanym przez tresera przekierowuje na psa, gotowy szarpać, przygniatać itd. Jak zauważyłam na „tradycyjnych szkoleniach” im treser bardziej się drze na ludzi, im bardziej jest chamski i „bezpardonalny” tym lepiej niektórzy działają. Przecież gdyby w banku czy sklepie ktoś komu płacimy się na nas tak wydarł to byśmy zawołali szefa, naskarżyli lub wyszli nie wracając. A podczas szkolenia psów to dopuszczalne. Może niektórzy uważają to za pokutę, którą muszą spełnić, by wyszkolić psa? A może do takiego traktowania łatwo nam przywyknąć, bo zdejmuje z nas odpowiedzialność. „Robię, co mi każą”]”

Było jeszcze kilka pytań, ale odpowiedzi generalnie odnoszą się do wykładu. Zarówno wykład jak i tłumaczenie (to już moja wisienka na tort) nie są wolne od ironii, prześmiewczości i odrobiny jadu. Wykład zachęca do opanowania i robienia swojej roboty, ale jednocześnie sam jego tytuł i to, że istnieje potrzeba na takie wykłady świadczy o tym, że nie da się w ogóle nie „walczyć”. Tą płytę, co prawda ściągnęłam ze 2 lata temu od tej pory dużo bardziej angażując się w pracę z ludźmi, a jednak widać kiedyś mieliśmy taką potrzebę, by zakupić płytę.

Dobrze by było jak mówi Jean zyskać tą rezerwę, zająć się swoim ogródkiem, robić w ciszy swoją robotę ( tu zawsze przychodzi mi na myśl Alexa Capra – tak spokojna, cicha i opanowana). Tak też się staramy. W wielu z nas jednak jest taka żyłka pieniactwa, pociąg do małej awanturki, do pokazania swej wyższości, ale pamiętamy, że pokazywanie wyższości przez jawne pieniactwo niewiele się różni od zwykłego zadzierania nosa i „uważani siebie za lepszego”. Dlatego w pracy trenera uważam, że niezastąpiona jest i będzie pomoc psychologów czy ludzkich trenerów. Abyśmy w kontaktach z ludźmi też komunikowali się coraz lepiej, asertywnie i spokojnie. Dobra szkoła to firma, w której każdy pracownik podlega procesowi szkolenia w wielu zakresach. Oby ten proces cały czas trwał, byśmy zawsze mieli się czego uczyć i znajdowali dobrych nauczycieli. Tego życzę Nam i Wam, kimkolwiek jesteście mam nadzieję, że po lekturze będzie Wam łatwiej być trenerem, czy lepiej zrozumieć swoich trenerów.

Agnieszka Kaniewska

poniedziałek, 03 stycznia 2011
DVD Fighting Dominance in a Dog Whispering World cz. 1 cd.1- Jean Donaldson

Jaki pożytek może być z psiego trenera, który ma wielkiego brzuchola i siedzi w domu głaszcząc się po brzuszku? Ano taki, że czytanie książek o dzieciach czasem się nudzi i wtedy mamy nareszcie czas przestudiować nagromadzone psie pozycje. Dziś odcinek pierwszy tłumaczenia i streszczenia pewnego ważnego psiego źródła wiedzy:

DVD „Fighting the Dominance In Dog Whispering Word” Jean Donaldson i Iana Dunbara

http://www.dogwise.com/ItemDetails.cfm?ID=DTB966

Część 1 - z Jean. Pewne błędy w tłumaczeniu oczywiście mogą mi się zdarzyć jednak myślę, że nie zmienia to ogólnej treści przekazu. Aby skrócić formę wcielę się teraz w Jean i będę przez chwilę mówić jej głosem, by potem ewentualnie się do tego odnieść. Nie jest to tłumaczenie dosłowne, bo paluszki by mi uświerkły. Jednak daje ogólny obraz tego co i jak mówi Jean. Aby zapoznać się ze szczegółami jej wypowiedzi- polecam kupno lub pożyczenie dvd. A może kiedyś wspólnie to obejrzymy w szkole Dogadajcie się? Zaczynamy

„W pracy psiego trenera często dopada nas pytanie jak rozmawiać z ludźmi zapatrzonymi w psie programy TV, w szybki efekt, dominacyjną ideologię i techniki tam promowane. Jak tłumaczyć, rozmawiać z ludźmi nie popadając w zwątpienie, gdy słyszymy kolejne nienaukowe twierdzenie zasłyszane od jakiejś „psiej gwiazdy”. Co zrobić z sytuacjami, gdy zgłaszająca się do nas osoba nie chce słyszeć o sposobach uczenia się zwierząt, nie chce zrozumieć, a jedynie „zdominować” siłą swego „dominującego” psa, najlepiej przy pomocy jakiegoś „zaklinacza”, który to zrobi „siłą swego umysłu” w 1godzinę uzdrawiając psa?

Po pierwsze zastanówmy się, co wiemy o dominacji, o hierarchii u psów. Po drugie zastanówmy się, dlaczego ludzie tak legną do tych teorii. Po trzecie zaś zastanówmy się nad sobą i nad tym, czy warto wdawać się w przekonywanie kogoś, w walkę w wiatrakami.

Jak myślicie, ile powstało prac naukowych o grupach psów przez ostatnie 50 lat? Dla przykładu o rozmnażaniu się koników morskich przez ostatnie 10 lat powstało ok. 1200 prac naukowych. A o psach i ich układach w grupie? Dwie. Dwie cienkie prace.

No więc po pierwsze- psy nie tworzą stad. Ale skąd możemy to wiedzieć, skoro trzymamy je zamknięte w domach, na smyczach, za ogrodzeniami. „Nasze psy tworzą stado- żyją ze sobą!”- ktoś powie, albo jeszcze lepiej „tworzą stado ze mną”. Proszę bardzo otwórz bramy, drzwi, puść psy – ile z nich zostanie z Tobą i ze sobą nawzajem, a ile wybierze wolność. Skoro to jest stado, to potrzebuje siebie do życia, rozmnażania i przetrwania, więc smycze, obroże i ogrodzenia nie są potrzebne by zachować układ.

Co to znaczy tak w ogóle, że pies „dominuje”? Co on robi? Nie wiadomo. Określenie „dominowanie” jest jak wielki worek mający na celu wrzucenie i nie analizowanie żadnych szczegółowych zachowań. Gdy ktoś CI mówi –„uważaj, ten pies warczy i może chcieć Cię ugryźć jeśli podejdziesz do niego ze smyczą” -wiesz czego oczekiwać. Ale ileż to opisywania! Łatwiej powiedzieć- ten pies jest „dominujący”. Ot, tyle. Sam zgaduj, co się pod tym kryje! To stricte nienaukowe podejście- zamiast opisać szczegółowo zachowanie- określamy je jakimś wielkim uogólnieniem. Wyobrażacie sobie chodzić do lekarza i mówić za każdym razem „coś nie bardzo się czuje” zamiast „bardzo boli mnie głowa, mam katar”, „jest mi słabo”. „Nie bardzo się czuje”…

No właśnie, czy to, że pies „dominuje” czy „jest dominujący” odnosi się do jego relacji z tym czy owym, czy do cechy charakteru. Czy niektóre psy są „dominujące” w stosunku do każdego, zawsze i „o wszystko”. A jeśli to jest kwestia relacji tego psa np. z innym, to czy może ona się jutro zmienić? A skoro może się zmienić, to co nam daje ta informacja? Czy to, ze w tej chwili pada daje nam jakieś przesłanki o tym co możemy zrobić jutro, jaka będzie pogoda jutro? Jak można by było wykorzystać taką informację, ze pies „dominuje”, jeśli to się zmienia?

W książkach i programach „dominacją” tłumaczy się w zasadzie każde problematyczne zachowanie:

  • agresję do właścicieli
  • agresję do obcych
  • agresję do psów
  • nieposłuszeństwo
  • niszczenie
  • skubanie (iskanie)
  • kradzenie jedzenia czy rzeczy
  • skakanie (gest powitalny, lizanie po twarzy to ma być dominacja…)
  • ciągnięcie na smyczy (połączcie sznurem dwie istoty poruszające się z różną prędkością – jak szybsza ruszy lina się napnie i będzie „ciągnąć” wolniejszą, czy to znaczy, ze zające dominują żółwie, a myszy dominują spasione koty?)
  • gonienie ofiary!!
  • Szczekanie (… bez komentarza)
  • Nie przychodzenie na zawołanie, ucieczki (nawet, gdy pies nie był uczony przywołania. Chce nas- stado „zdominować” przez odłączenie się od nas, ależ pozycję może tym zyskać ; P)

Załóżmy, ze ktoś wierzy w teorie dominacji, „psy oczywiście tworzą stada”, dominujący Alfa pies broni miski, posłania, schodów, drzwi. A co jeśli nasz „Alfa” akurat miski nie broni? „no to przecież wyjątek, jest Alfa, więc nie musi”. A co jeśli moje psy uciekają gdy otworzę bramę – „dominują Cię, więc chcą się odłączyć od zdominowanego stada” itd, Itp. Dodawanie za każdym razem coraz to nowych wyjątków, odstępstw, klauzul – typowe dla baaaardzo, baaardzo chwiejnych hipotez.

Jakie mogą być rodzaje hierarchii?

v     Liniowa w dół A->B->C->D, w której osobnik wyżej wymusza swoją pozycję przez aktywną „dominację” (np. A podchodzi do B i mówi

„oddawaj tą kość, bo w ryj dać mogę dać”)

v     Liniowa w górę D<-C<-B<-A, w której to osobniki słabsze „oddają chętnie” władzę tym wyżej same z siebie. Nie ma tu żadnego wymuszenia ze strony silniejszego. O tym rodzaju hierarchii zapewne będzie mówił Ian Dunbar w cz.2

v     Linowa zależna od płci (np. u samic w górę, u samców w dół)

v     ???? nieliniowa np. A->B->C->A…, w której różne osobniki mają różny układ ze sobą

v     Zależna od zasobu- przy misce jest A->B->C, przy zabawce B->A->C itd..

v     Piramidkowa, czyli są charaktery Alfa (A), z czego tylko jeden może być jedynym Alfą, a reszta tylko czycha na jego potknięcie i stara się „zdetronizować gościa” oraz charaktery Omega (B), które nawet jakby mogły nie chcą roli Alfy. A->AAAAA->BBBBB

v     Dodatkowe „smaczki” to to, że nawet w hierarchii liniowej mogą dokonywać się zmiany ze względu na złe samopoczucie, humor itp. Jednego osobnika. Skoro są możliwe zmiany tzn, że teoria nie jest prawdziwa. Bo skoro ma być stała hierarchia, to jak jest niestała to przestaje być hierarchią- zaczyna być zwykłym układem zmiennym!

Dla porównania wyobraźmy sobie hipotezę naukową mówiącą, że planety kręcą się wkoło siebie tylko po okręgach (nie elipsach) w jedną stronę. A potem nagle patrzymy na planety i okazuje się, że chodzą po elipsacha i do tego niektóre zupełnie inaczej, w różne strony. Możemy pozostać ślepi na te jawne odstępstwa i powiedzieć - „ah to oznacza tylko, ze nasza hipoteza ma wyjątki, jest słuszna nadal, ale trzeba do niej dodać, że poza tym czasem mogą się poruszać inaczej”. Albo możemy powiedzieć „ups hipoteza obalona, szukamy innej, bo ta się nie sprawdziła” i to jest podejście naukowe.

W żadnej innej dziedzinie taka rozciągliwość, zmienność i „naciągalność” hipotez nie jest możliwa. Od razu zostaje takowa obalona i znajduj się inną. I nie przeszkadza nam to w innych dziedzinach życia. Im hipoteza prostsza, jaśniejsza tym lepiej, bo powinna tłumaczyć wszystkie przypadki, jak przykładowo teoria ewolucji pozwoliła naukowcom wytłumaczyć zachowania wszystkich organizmów żywych.

Cdn…."

21:14, uwaga.agawu
Link Dodaj komentarz »