RSS
środa, 28 stycznia 2009
Historia Lolity

To będzie długa i bardzo ciekawa historia. Przygotujcie się na zmrożenie krwi w żyłach. Większość elementów historii wiem z opowieści osób pośredniczących w przekazywaniu psa, reszty moża się tylko domyślać. Staram się nie nadinterpretować faktów, które mi przekazano, ale spodziewam się, że większość rzeczy mogła dziać się jeszcze gorzej niż jestem w stanie to sobie wyobrazić.

 Lola urodzila się 7.07.2005 na Pradze w Warszawie. Na podstawie relacji historia miotu wygladała tak: znało się dwóch kolesi praskich, pomyśleli "obydwaj mamy fajne, agresywne, łaciate amstaffy, bronią nas przed światem, rozmnóżmy je - sprzedamy szczeniaki i będziemy mieć kasę." Żadnych badań, żadnych uprawnień, hodowli, weterynarza - czysty zysk.

Jak pomyśleli tak zrobili. Chętnych na łaciate śliczne maluszki było wielu, a że wyżywienie piesków dużo kosztuje- postanowili oddać je bardzo wcześnie. Jak wcześnie - tego nie wiem, może nie chcę wiedzieć...

Lola, którą nazwano wtedy Barsa trafiła do dziewczyny, która nie żałowała opłaty za psa - miała dużo pieniędzy, bo pracowała jako dealer narkotyków. Ze względu na styl życia właścicielki (całe noce w klubach, dnie odsypiała) psiak nie miał zbyt regularnego trybu życia. Można także wykluczyć jakiekolwiek socjalizowanie psa, poza imprezami, które odbywały się często w jej domu - dużo dymu, dużo ludzi, raczej efekt stresu. Zmieniały także często mieszkanie - raz z racji "zawodu" właścicielki, dwa z racji tego, ze szczeniak niszczył wszystko, trzy ponieważ brudził, a właścicielka nie miała czasu na takie rzeczy jak sprzątanie czy uczenie psa czystości. Zaczeła to dopiero później - po kwarantannie (pełnej), jak można się spodziewać metodą wsadzania psu nosa w siki, bicia itp. Mało to jednak dało, gdyż wiadomo żaden szczeniak nie jest w stanie przesiedziec w domu bez sikania i kupania cały dzień czy wieczór i noc nie zależnie od tego jak mocno się go karze za załatwianie się.

To co Barsa ma na pewno to dobre jedzenie, choć za pewne bardzo nieregularnie, przytulanie i kontakty z ludźmi. Śpi w łóżeczku, pod kolderką, przytula się, generalnie pełni rolę maskotki i tego nauczyła się świetnie.

 Można sadzic, że w tym czasie ze smyczy nie była spuszczana na spacerach, bo zapewne uciekała, nie było czasu na naukę rzeczy, które każdy przytulany piesek musi umieć same z siebie.

 Podczas nieobecności właścicielki w wielu mieszkaniach często zmienianych suka niszczy wszytko po koleji - łącznie z zapasami narkotyków. Nie wiedomo co, ile i jak tak naprawdę zjadła. Na podstawie badań i jej zachowań późniejszych mogę śmiało podejrzewać, że była to przynajmniej amfetamina lub koks. Jakie to efekty powoduje w ciele i psychice malutkiego psa - o tym w dalszej części.

Wielokrotne lanie psa zaczyna powodować sikanie z nerwów, pies niszczy wszystko. Właścicielka postanawia oddac ją do schroniska, bo ma już dość wiekszej przytulanki, co wszystko niszczy.

4 miesiąc życia - koniec przygody z pierwszą właścicielką. O tym co i jak już w następnym odcinku fascynującej i przerażającej historii psa, który przeżył błędy wielu ludzi.

Szczenięctwo psie

23:29, uwaga.agawu
Link Dodaj komentarz »
Pierwszy wpis

Będzie początkowo głównie o Loli- moim psie, który przez wiele musiał przejść w życiu, ale także o ludziach, którzy mi pomogli, których cenię i podziwiam oraz o mojej pracy z innymi psami i ludźmi. O dogoterapii, o psach asystujących. Będzie także o mojej pasji, o dziedzinie, w której się specjalizuje - psich parkach. Może też dodam troche własnej głupiej poezji :) Mam nadzieje, ze będzie dużo do poczytania dla wszystkich zainteresowanych psiarskimi tematami.

Pozdrawiam

00:07, uwaga.agawu
Link Komentarze (1) »