Blog > Komentarze do wpisu
NADPRODUKCJA MÓZGU

Po chrząkach i pomrukach wydawanych przez mojego meza Grzesia na fb muszę sprostować poprzedni wpis o wazną notkę- tak, ja śpię ostatnio więcej niż Grześ, po raz setny - dzięki mąż za poranki (ale za to do nocy siedzę nad planami i pracami domowymi po treningach, a nie sadze kapusty w kompie ;P)

Nadprodukcja mego mózgu objawiła się dziś:

POLOWANIEM NA PTAKI

Rychło wczas wiem, ale zaczęłyśmy dokarmianie Cipcipów jak mawia Ola, na bazarku można kupić taką super mieszankę dla różnych, poszłyśmy w krzaki i aparatem polowałyśmy na ptaki. Oczywiście obecność Bashy, którego na razie trzeba zabierać na praktycznie każdy spacer ucięła ostatnie kilka procent szansy, że ptaszki przylecą, ale niech się przyzwyczajają, że tu akurat coś bywa.

ZIARKA

nie to, żebym uważała, że ptaki potrzebują teraz dokarmiania, ale:

-chce nauczyć Olę, ze skoro lubi dokarmiać to niech to nie będzie rzucanie chleba kaczkom, czy psiej karmy wronom siwym tylko ziarenek tym maluszkom, których jest coraz mniej.

- no własnie tak mało jest teraz małych ptaszków, że cięzko je nawet poobserwować, a chciałam porobić im zdjęcia, sama nauczyć się rozróżniać . Oj chyba trzeba będzie odwiedzić Alicje i Gacka- oni mają ptaszy raj w ogrodzie!

- z mieszanki niezjedzonej zawsze wyrośnie kilka miłych kwiatków w okolicznych krzakach, a to kolejny obiekt do badań :))

A douczamy się bardzo ciekawej książki, którą zanabyła moja mam- autorstwa pracownika zoo Andrzeja Kruszewicza

O PTAKACH

Może zbudujemy kiedyś karmnik?

bash

Udało się złapać tylko tyle:

cip cip

 

Poza tym dawno nie ćwiczyliśmy tropienia- jako, ze rano laby wyszły ze mną i Olą odprowadzić bulka miniaturkę - Egona, Lolę wzięłam samą (no i znowu nie na bieganie, bo obżarłam się owsianką i mam cykora, że za mało przebiegnę, ale dojrzewam, dojrzewam!) i porobiłyśmy tropienie. Ostatnio duża daję jej piłek, żeby się wyładowywała na spacerach za te "niedogodności" czy raczej ograniczenia związane obecnością hotelowych. No ale ile można rzucać piłkę... więc 20-30 m tropy połączone z zostawaniem w waruj. Lola super węszy. A na koniec i tak łapie piłkę, ale wraca potem taka wyluzowana, nie podkręcona głupim bieganiem. Po niej wspaniale widac różnicę między tymi dwiema aktywnościami.

I poza tym pyszna przekąska w południe ze świeżą żurawiną:

 mniam mniam

Ola śpi, Grzes na streetach, dziś mamy wolne (poza Basha i Egonem). Zaraz się biorę za zupę krem marchewkowo- duniową. Jak się uda to z pomarańczą. Mniam

Czy starczy mi dziś sił dotrzeć na nasz szkolny trening Rally- O? eh nie można mieć wszystkiego...

 

Aha no i z kubka się pije takiego, z jakiego piją dorośli... Aga Faber płacz ze śmiechu :)

kubeczek

 

piątek, 01 marca 2013, uwaga.agawu

Polecane wpisy

  • Zostajemy dzikusami kolejny krok ....

    Zaczęło się... no właśnie ogólnie zaczeło się od tego, że jestem sobą i mam potrzebę poznawania, dążenia, zmieniania, poprawiania i przy tym dzielenia się tym z

  • Z cyklu o książkach....

    Odchudzanie??? "jak wiele Ci zostało do osiągnięcia idealnej sylwetki" widzę ciągle na wszelkich motywatorach treningowych. Zawsze odczuwam zgrzyt, bo nigdy nie

  • Jak być Zacharem

    Pisałam wpis 2h i mi go wcięło, ale odtwarzam, bo to poczatek nowego... Jak to się dzieje, że wchodzimy w życie mimochodem. Najpierw martwimy się jak to zrobić

Komentarze
2013/10/07 16:27:38
Dzieci są takie polewcze. Dzieciaki może nie są aż tak bardzo zabawne jak przeróbki na temat referendum w sprawie odwołania hgw ale i tak da się poryczeć ze śmiechu.