Blog > Komentarze do wpisu
Zostajemy dzikusami kolejny krok ....

Zaczęło się... no właśnie ogólnie zaczeło się od tego, że jestem sobą i mam potrzebę poznawania, dążenia, zmieniania, poprawiania i przy tym dzielenia się tym z innymi (z powodu braku odwierciedlenia czy innych niedoróbek procesu mego wychowania i rozwoju ;P) ... ale tak krótkodystansowo to..

...zaczęło się od obejrzenia "Hobbita" w kinie, nie to, żeby mi się jakoś bardzo spodobał, raczej zawiodłam się, że tak mało mi przypominał książkę, która czytałam...będąc dzieckiem. A z książką wiążą się wspomnienia, emocje, marzenia. Ileż rzeczy chciało się wtedy odkrywać, badać, poznawać, robić. Te wszystkie dziecięce emocje naszły mnie z wielką siła. To chyba czas, w którym wiemy, że w dużej mierze  kontrolujemy swoje życie i przestajemy (o ile wczesniej ktoś nam narzucił lęk) się  bać być dzieckiem.

  • Wpadła mi do głowy wielka mapa z kartonów na całą ścianę, mapa naszych okolic domu, na której moglibyśmy zaznaczać, rysować różne elementy, przygody, doświadczenia. Wiadomo, ze 2 letnie dziecko nie zapamięta aktualnych przygód na całe życie, ale na bieżąco będą one wspólnie rysowane na wielkiej mapie, która przetrwa lata pokazywana, oblepiona zdjęciami itp... to już inna sprawa. No i przy tym orientacja przestrzenna, czynnosci manualne, swoboda (ah te bazgroły na moich wypocinach- kocham je!!), robienie czegoś wspólnie, regularnie, relaks i inne plusy, których nie ma w dawaniu dziecku kartki i mówieniu "rysuj sobie" (choć to też oczywiście ważne będzie potem).
  • Z mapą zgrała się lektura ww. Rodzicielstwa przez zabawę - więc co nie narysujemy to sobie odegramy, a czasem co nam się narysuje to potem możemy odegrać na żywo, na przykład to, ze jestem Wiedźmą. Jest u nas w ciągu dnia w "przedszkolu" po schroniskowy psiak Basha, który bał się wszystkiego- wspaniale jest widzieć go leżącego spokojnie i obserwującego nasze zabawy, czasem nawet chce się przyłączyć:)

  • Drukowanie zdjęć...bo jak są na kompie to się ich nie drukuje, a przecież mozna je przyklejać na mapach, przyczepiać to tablicy, oglądać, wsadzać w ramki, wkrejać do rodzinnej kroniki.  W sumie Dzięki Agnieszce Faber i Piotrkowi Wojtków oraz Marcie Jarzynie, którzy obdarowali mnie kiedyś pięknymi albumami, które leżały w szafie jak nie założona nigdy sukienka kusząc i wołając "obklej nas, po to jesteśmy!"  I jakoś się udało przejrzeć kilka tyś zdjęć z 3 lat i wydrukować sporo z nich. Grześ piszczał do wielu z nich....
  • kolejny krok konieczny to było wyniesienie telewizora do piwnicy. Nie to, żebysmy z niego czesto korzystali, ale jednak kusił durnowatowatym odmóżdżeniem i Pixi-dixi durlylidu, la la la la... Na próbę. Jak się okazuje wystarczyło czasu na robienie mapy oraz aerobicznej 6ki weidera :)

cdn... bo ktos wstał.

poniedziałek, 25 lutego 2013, uwaga.agawu

Polecane wpisy

  • Dzieci, a psy, idea pikniku!

    Korzystajac z uroków wolnego poranka, dzięki mojej mamie, u której szaleje Żuczek, nim pojadę z psami na łąki - spiszę kilka wniosków. Doszłam do nich wczoraj p

  • NADPRODUKCJA MÓZGU

    Po chrząkach i pomrukach wydawanych przez mojego meza Grzesia na fb muszę sprostować poprzedni wpis o wazną notkę- tak, ja śpię ostatnio więcej niż Grześ, po ra

  • Jak być Zacharem

    Pisałam wpis 2h i mi go wcięło, ale odtwarzam, bo to poczatek nowego... Jak to się dzieje, że wchodzimy w życie mimochodem. Najpierw martwimy się jak to zrobić