Blog > Komentarze do wpisu
O tych co jedzą trawę i są dziwni :)

Ten blog w sumie już chyba dawno przestał być stricte psi, choć staram się powstrzymywac i nie mieszać córki do tego, bo jednak gdzieś przebiega linia prywatności, ale powoli przestałam mieć możliwośc pisania tylko o psach. W końcu czegokolwiek bym nie robiła z psami to w tym czasie jest ze mną córa lub jest pod opieką Grzesia i na pewno jest z nimi przynajmniej 1 pies!

Także granice i ramy bloga uległy rozmydleniu, rozszerzeniu i już sama czasem nie wiem co i jak. Jesli chcecie czytać o psich sukcesach, szkoleniu itp to olejcie ten wpis, bo nie zachwyci Was. Jest o mysleniu, decyzjach, mięsie, biegunce, sikaniu i innych głupotach. Patetyczny, dziwny i obrazoburczy.

Wszystko toczy się tak szybko, ze nie nadażam więc w skrócie.

4 dni w Ranczo Stokrotka na warsztatach "jeden świat wiele umysłów"- najlepszych warsztatach i wykładach na jakich byłam. W moim odczuciu te warsztaty połączyły nei tylko wiedzę jaką mam  o zachowaniach i o emocjach, o zwierzętach i ludziach, ale także w dużej mierze tą "mistyczną" z zakresu filozofii, wiary, psychologii z behawiorystyczną, biologiczną. Bardzo istotny puzzel jak dla mnie! Od tego czasu zauważam przynajmniej każda pułapkę codziennego zycia, w którą wchodzę (od zaglądania na fb i do komputera po mysli i dietę). Żałuje, ze nie napisałam Wam relacji po przyjeździe, bo to było jedno z najwazniejszych wydarzen, jednak dostałam takiego "kopa" i wprowadziłam tyle zmian w życiu, że zajeło mi 2 tygodnie poukładanie i przejście chorób związanych i wspomagających wprowadzanie zmian. Pojechałam na warsztaty sama sama, a Grześ został z małą i 3 psami i świetnie sobie radził (wreszcie odwiedzali go kuple)!

W każdym razie po Jarkowie wyjechałam z 3 psami i Olą na 2 dni do Kazimierza przemierzać szlaki i pomysleć! to mi bardzo dobrze zrobiło! Potem mieliśmy rotawirusa i okazało się, ze można go przejśc w niestraszne 6 godzin jak się niczym nie hamuje, a wrecz przyspiesza jogowym oczyszczaniem... Skoro juz byłam czysta- nie pozostało mi noc innego jak dieta "po" bardzo delikatna - ryz, jabłka, banany. Nie chciałabym czystych jelit zapchać czymś co tam będzie gniło... Niemowle karmine piersią rotawirusa nie zauwazyło- obudziło się jednej nocy 4 razy z brudna pieluszka i tyle...:)

Zaczęlismy od zmian w nas, bo one są najwazniejsze. Mięso wyszło z naszej lodówki i pojawia się tylko w formie kości i mięsa dla psów. Grześ też się zgodził na eksperyment:

http://www.zostanwege.pl/zostan-wege-na-30-dni/

Nikogo nie namawiam, ale warto raz w zyciu zrobic taki test i zobaczyć jak to jest zeby wiedzieć, czy na pewno "nie mógłbym żyć bez mięsa"- czy się wróci czy nie można wiele się dowiedzieć o sobie. I inspirujący filmik:

http://www.youtube.com/watch?v=t3DPCQjlanM&feature=player_embedded

Z koleji psy jedzą dużo częsciej kości i miecho- co się namęczą i naskrobia to ich!

Z dzieckiem zaczeliśmy intensywne uczenie o co chodzi z załatwianiem się czyli NHN

http://www.bezpieluch.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=18&Itemid=35

i podziwiamy jak 6 miesięczne bobo z radoscią załatwia się kilka razy dziennie do kibelka/nocnika, szcześliwe, że nie musi na tym siedzieć. A poza tym jak najczęsciej tetra. Oszczędzamy czas, pieniądze, środowisko i przede wszystkim! pupę i dyskomfort dziecka. To kolejna propaganda, ze dzieci potrzebują stert pampersów przez 2 lata! - omamiają nas strachem i obawami ("jak to,  dziecko musi mieć dzieciństwo, musi sikać w pieluszki!") A można radosnie, bez stresu nauczyć dziecko konntrolowania zwieraczy juz od początku, a roczne dziecko będzie juz miało w tym ogromną wprawę! Robimy to ze szczeniakami, z dzieckiem jest jeszcze prosciej i przyjemniej, bo to dziecko :)

Ola ma 6 miesięcy i je sama gotowane kawałki warzyw pokrojonych w słupki- bierze do ręki,  przekłada, poprawia, żuje, skrobie ząbkami, wypluwa, odkrztusza jak potrzebuje- wystarczyło jej pozwolić na uczenie się tego zanim powstała koniecznośc dokarmiania jej łyżeczką. Dziecko musi nauczyć się łapać, brac do reki, trzymać, celowac do buzi, zuć lub urywać, międlić, i dopiero połykać - to długi łańcuch!. Zanim to zrobi i zje- potrzebuje próbować! Tez polecam. A okruszki? Pożarte przez armię czekających pod krzesełkiem asystentów!

http://babyledweaning.pl/

Ważne to zauważyć co mówi nam intuicja- jak wiele rzeczy nie próbujemy, bo strach narzucają nam media, rodzina. Wszyscy się paranoicznie boimy spróbowac, choć to, co mamy widzimy, że nie jest idealne, że przynosi kolejne potrzeby. Boimy się, ze bez mięsa i mleka będziemy mieć za mało białka, żelaza, wit b12 i w ogóle anemię. Ale  jakoś nie boimy się, że jedząc mięso częsciej niż raz w tygodniu (czerwone zalecane jest raz, częsciej tylko ryby!) zamiast masy warzyw i błonnika będziemy chorowac na miazdżyce, cukrzycę, otyłość, problemy z nerkami, będziemy brać tabletki z wit.c, błonnikiem, magnezem, wit. B i masę innych... Komus przynosi to zysk

Boimy się, że znajomi spojrzą na nas dziwnie, więc zmuszamy dziecko do sikania pod siebie, choć może potrafić i chcieć inaczej. A jakoś nie przerażaja nas reklamy pampers do 12h sucho- jak można 12h siedzieć i sikać w jedno coś pod sobą!?

Boimy się dawać dziecku normalne jedzenie, bo na pewno zmielone w słoiku jest lepsze. Boimy się dawać mu jeść normalnie, bo naśmieci albo się zachłysnie- ale to, ze nie nauczy się wykrztuszać i żyć to nas nie martwi. Boimy się nie dać smoczka, bo wykrzywi sobie palec/zeby, a to ze potem jak będzie miało psychiczną potrzebę ssania zabierzemy smoczek i do widzenia, brak mozliwości zaspokojenia potrzeby- już na nie martwi. Znowu czyj zysk na gadżetach.

Boimy się brać mielone mięso i wydawać je psiakowi na spacerze za zadania, bo się pobrudzimy, albo pies "będzie coś robił dla nagrody", ale nie boimy się założyć psu kolczatkę lub złościć się na niego co i raz. Tak często probujemy "zaklepać problemy" kolejna łatka byle nic nie zmienić w życiu, byle niczego się nie pozbawić, na nic nie narazić, być klonem sąsiadów, co najwyżej mieć od nich lepsze to czy tamto. Nie moglibysmy bez mięsa, bez samochodu, bez owego. Otóż mogli bysmy, gdybysmy chcieli. Gdybysmy mieli czas odpocząć, pomyśleć, pobyć ze sobą, gdybyśmy nie byli gnani tysiącem niepotrzebnych zadań, nie tracili czasu rzeczy niepotrzebne, na net, tv itp. Bo one znów nakręcają kolejne "muszę" i nie mam czasu...

Boimy się zdjać buty i chodzić boso, bo na pewno nas potnie jakieś szkło albo ludzie będa się patrzeć! A nie boimy się, że grzejąc stopy teraz będziemy marznąc zimą- co przeciez kupiny lepsze buty!

Moje proste drobne zmiany= zamiast mięsa i nabiału - warzywa, zamiast netu- spanie. Przy każdej okazji pracuje nad tym. Co najlepsze- Grzesia tak samo to cieszy i rozpiera duma, że odkrywamy siebie coraz lepiej. Nei ma co walczyć ze wszystkim- nie o to mi chodzi. nei zmienimy świata, zmieniamy tylko siebie i to tylko tą jedną rzecz, która robimy TERAZ. Tylko chcę, żeby zauwazyc, że nasz strach, że coś jest za trudne jest z jakiegoś powodu opłacalny...

Brak odwagi spróbowania hamuje nas przed tak wieloma ciekawymi doświadczeniami! Codziennie przyłapuje się na tym, że część moich sądów, opinii, nawyków nie jest w ogóle moja, została mi narzucona, weszłam w nią przypadkiem, a nawet nie próbuje zobaczyć jakby to było inaczej... A może lepiej?

sobota, 08 października 2011, uwaga.agawu

Polecane wpisy

  • Dzieci, a psy, idea pikniku!

    Korzystajac z uroków wolnego poranka, dzięki mojej mamie, u której szaleje Żuczek, nim pojadę z psami na łąki - spiszę kilka wniosków. Doszłam do nich wczoraj p

  • NADPRODUKCJA MÓZGU

    Po chrząkach i pomrukach wydawanych przez mojego meza Grzesia na fb muszę sprostować poprzedni wpis o wazną notkę- tak, ja śpię ostatnio więcej niż Grześ, po ra

  • Przedwiosenny śpioch

    Wpis dla tych, którzy uważają, że ja ciągle coś robię i mam masę sił. Znacie ten moment, że robi się cieplej po zimie, wychodzi słońce, niebo robi się niebieski

Komentarze
rstokrotka
2011/10/09 21:13:02
Witamy w klubie :)